Andrzej Czok – sylwetka wybitnego polskiego himalaisty.

Niedawno obchodziliśmy kolejną rocznicę śmierci sławnego polskiego himalaisty – 11 stycznia 1986 roku zginął Andrzej Czok w obozie III na Kanczendzondze. Celem tego opracowania jest przybliżenie szerokiej publiczności sylwetki Andrzeja Czoka.

Data Urodzenia: 11 listopada 1948 roku

Miejsce urodzenia: Zabrze

Data i miejsce śmierci: 11 stycznia 1986 roku na Kanczendzondze

Biografia.

Urodzony 11. XI.1948r w Zabrzu zginął tragicznie 11.1.1986 na Kanczendzondze, w wyniku obrzęku płuc w obozie III. Wpływ na to miało zapewne osłabienie organizmu po poprzedniej wyprawie, ambicja kazała mu dorównywać kroku będącym w świetnej formie partnerom. Cofnijmy się zatem w czasie, aby przyjrzeć się jego karierze wspinaczkowej.

Pierwsze lata dzieciństwa spędził w Zabrzu, rodzice co prawda nigdy nie wspinali się, ale ojciec – przedwojenny kawalerzysta, uczestnik kampanii wrześniowej zaszczepił w nim zamiłowanie wolności, kontemplacje natury – a jak wszyscy wiemy tego najczęściej szukamy w górach. Andrzej od wczesnych lat pochłaniał książki przygodowe, pielęgnując niejako ziarno zasiane przez ojca. Marzył o podróżach – na szczęście na marzeniach tylko nie kończąc – autostop, wędrówki piesze, w końcu coraz częściej pojawiał się w górach czy też na Jurze Krakowsko Częstochowskiej – jak wiadomo była to mekka śląskiego środowiska wspinaczkowego.

W końcówce lat 60 trafił do gliwickiego KW, los chciał że poznał Zdzisława Kirkin – Dziędzielewicza. Łatwo sobie wyobrazić jak na wyobraźnię młodego człowieka działają opowieści postaci, która szeroko pojętemu taternictwu czy też wspinaniu poświęciła życie. Szlify taternickie zdobył w 1970r. Jego przyjaciele podkreślają, że cenił sobie nowe drogi, nie lubił utartych szlaków, za słowami szły i czyny – już w 1973r został autorem nowej drogi na Młynarczyku. W zespole z Michałem Gabryelem,Tadeuszem Gibińskim oraz Januszem Skorkiem, pokonali drogę którą wycenili na VI A2 .Wejście odbyło się środkiem wschodniej ściany tzw „droga przez Badyl” w dniach 13-15 czerwca.

Andrzej Czok w Tatrach

Dwa lata później na Żabiej Turni Mięguszowieckiej razem z Januszem Barankiem poprowadził drogę lewą częścią płn ściany wycenioną V A1. Inne drogi tatrzańskie wymienione w „Taterniku” przez Czoka jako istotne – to przejście w 1975 pn ściany Małego Koprowego wycenionego V-. Partnerami byli A.Bałuch, J.Baranek oraz P.Czok. Andrzej wymienia też jako ważne z jego punktu widzenia pierwsze powtórzenie w 1974 środkiem północnej ściany Wielkiej Jaworowej Turni w zespole z K.Pankiewiczem. W tamtych czasach wszystko odbywało się po kolei – zgodnie podkreślają wspinacze z tamtych lat, związek wybierał cel, decydował o składzie wyprawy, trzeba było się wykazać w innych górach, więc po Tatrach trafił w Alpy.

W 1974 jego udziałem padło pierwsze polskie przejście południowej ściany Aiguille du Fou wycenione w skali alpejskiej na ED – partnerami byli Pankiewicz i Wolf. Kolejnym łupem podczas tego obozu był filar Gervasuttiego na Mont Blanc du Tacul – trudności ED, było to również piewsze polskie przejście, partnerowali Pankiewicz, Słama i Skłodowski. 1978r to kolejny mocny akord w karierze Czoka,zimowy obóz w Szwajcarii w składzie Walenty Fiut, Jan Wolf oraz kierownik Janusz Skorek – cel główny mityczna północna Eigeru drogą Harlina. W ścianie zastali inny zespół, który poręczował drogę i brał ją metodą „oblężniczą” – wobec czego Polacy zaczęli wspinaczkę drogą klasyczną zakończoną sukcesem. Było to wejście zimowe w rekordowym na tamte lata czasie – całość zajęła cztery dni.

Zespół dysponował jeszcze wolnym czasem, a tak doborowe towarzystwo nie chciało marnować go na zwiedzanie Grindewaldu.Na kolejny cel obrano północno –wschodnią ścianę Fintesraarhornu, która ze względu na długie i uciążliwe podejście stosunkowo rzadko atakowane była zimą. Na miejscu plany zweryfikowała pogoda, Polacy zdecydowali się wytyczyć nową linię – wybitną deskę lodową – ok. 800m, nachyleni 55° .Dobre warunki lodowe oraz klasa zespołu pozwoliła rozprawić się z drogą w 4h. Po alpejskim przetarciu, Andrzej trafił w góry Pamiru, sprzyjały temu różne obozy organizowane przez bratni przecież ZSRR. W 1975r razem z partnerami stanął na Piku Lenina,głównym przeciwnikiem była kiepska pogoda.Z innych przejść w Pamirze warto zwrócić uwagę na wejście i zejście w rekordowym czasie trzech dni na Pik Kommunizmu w 1978r.

Andrzej Czok i Jerzy Kukuczka w drodze na szczyt (fot. Adam Bilczewski)

W Himalajach pojawił się w 1976r podczas polskiej wyprawy na K2. Góra pokazała swój charakter i mimo wielu prób „nie puściła”, nasz zespół operował w składzie Kurczab, Kurtyka, Cichy i inni – łącznie 20 osób. Andrzej nową drogą – północno wschodnią granią na K2 dotarł do 8000m. W 1979r wchodzi bez tlenu razem z Jerzym Kukuczką na Lhotse- było to czwarte wejście na ten szczyt., W 1980 roku 19 Maja zdobył również bez tlenu Mount Everest i tym razem z Jurkiem Kukuczką, co godne podkreślenia wejście odbyło się nową drogą filarem południowym.

Mount Everest  1980 – Andrzej  Czok

W 1982 samotnie, zachodnią ścianą zdobywa Makalu, ta wyprawa miała tragiczny przebieg, zginął Tadeusz Szulc – o okolicznościach zabezpieczania ciała piszę w dalszej części opracowania. Warto tutaj przytoczyć refleksje Andrzeja, który w momencie wycofania się Machnika i Skorka został sam. „Miałem zgodę kierownika, który ufał w moje doświadczenie i zdolność oceny sytuacji.Długo biłem się z myślami czy nie popełniam błędu, czy aby nie przeszarżuję”. Ostatecznie w dniu wejścia o 12:45 melduje się radiotelefonicznie w bazie słowami „ Dzień Doberek ze szczytu…. „ Wreszcie mamy rok 1985.

Wyprawa na Dhaulagiri, piszę „wreszcie” bo jak się okaże ta wyprawa według komentatorów ze środowiska przyczyni się do późniejszej śmierci Czoka w 1986r, ale po kolei.Warunki jak to w środku himalajaskiej zimy nie rozpieszczały, lawiny zasypywały obozy,więc tą samą pracę trzeba było wykonywać kilka razy.Czok i Kukuczka zdobyli szczyt po południu, noc zastała ich w zejściu, „złapali” biwak na 7800m, Andrzej miał odmrożone palce u stóp. Siłą woli przetrwali noc, o 9 rano zeszli do „IV”. Zbyt długi odpoczynek sprawił, że dopiero na 22 Czok doszedł do „II’ a Kukuczka drugą noc z rzędu spędził bez sprzętu pod gołym niebem, by dopiero rano dotrzeć do obozu.

Ta ciężka wyprawa odbiła się na zdrowiu Andrzeja, który zginął podczas kolejnego wyjazdu w Himalaje o czym wspomniałem na samym początku .Myślę, że warto pokreślić fakt, że himalaizm a już szczególnie zimowy to ciężka zespołowa robota. Nie wszyscy mogą być gwiazdami z pierwszych stron gazet jak Kukuczka, Rutkiewicz czy Wielicki. Według kolegów Andrzej był zawsze w cieniu, człowiek od czarnej roboty. Po powrocie z wypraw zarabiał na życie jak większość chyba wtedy himalaistów, pracując na wysokościach – malowanie kominów, szybów kopalnianych i tego podobne rzeczy nie były mu obce. Z biegiem lat podjął pracę w gliwickiej firmie Energopomiar – ogólnie drugą po za górami pasją Andrzeja było krótkofalarstwo.

Zamiłowanie do elektroniki, sprawiło, że na wyprawach zawsze odpowiadał za łączność i eksploatacje sprzętu radiowego. Pracownicy gliwickiej firmy którzy znali się z Andrzejem wspominają, że podczas wieczornych spotkań towarzyskich, zawsze barwnie i ciekawie opowiadał o górach.Ryzykant, świetny kompan, ambitny człowiek – te określenia padają z ust kolegów, którzy dzielili z nim ciężki górski los.

Dla lepszego zobrazowania postaci Andrzeja, pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć słowa Adama Bilczewskiego wypowiedziane dla „Taternika”. „W 1982r podczas szturmu na Makalu, w trudnym terenie zawisło na jumarach ciało Tadeusza Szulca, choćby po to by ukoronować wysiłek przyjaciela postanowiliśmy kontynuować zdobywanie szczytu. Wcześniej jednak trzeba było zabezpieczyć ciało Tadzia. Razem z Waciem Sonelski Mirkiem Kurasiem podjęliśmy się tego zadania. Andrzej widząc nasze skromne siły,uparł się na dołączenie do akcji, mimo iż wyznaczony był już wcześniej do ataku szczytowego, ignorując nasz sprzeciw, powiedział, że ta sprawa jest najważniejsza a resztą będziemy martwić się później.” Pięć dni później stanął samotnie na szczycie. W tym samym wywiadzie Adam Bilczewski podkreśla, że osobowość Andrzeja poznał już w 1979 pod Lhotse, „zawsze wyprzedzał nas na dojściu do wysokich obozów, odgarniał je ze śniegu, gotował herbatę z którą na nas czekał”. Po zdobyciu szczytu w w pierwszej czwórce, nakłaniał do powtórzenia wyczynu resztę kolegów, po prostu w jego działaniu nigdy nie było cienia egoizmu.

Tytułem krótkiego podsumowania warto podkreślić, że Andrzej Czok złotymi zgłoskami wpisał się w złotą erę polskiego himalaizmu i to między innymi jego brak w latach 90” przyczynił się do do braku następców, którzy godnie przejęli by pałeczkę i kontynuowali dzieło starszych kolegów.

Autor: Łukasz Zioła

Ciekawostki:

- Koledzy zgodnie powtarzają, że Andrzej zawsze był w cieniu. Na czołówkach gazet zwykle pojawiali się Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki czy Wanda Rutkiewicz. – To był człowiek od czarnej roboty – przyznają przyjaciele.

- Zamiłowanie do elektroniki, sprawiło, że na wyprawach zawsze odpowiadał za łączność i eksploatacje sprzętu radiowego. Pracownicy gliwickiej firmy którzy znali się z Andrzejem wspominają, że podczas wieczornych spotkań towarzyskich, zawsze barwnie i ciekawie opowiadał o górach.Ryzykant, świetny kompan, ambitny człowiek – te określenia padają z ust kolegów, którzy dzielili z nim ciężki górski los.

Dokonania Górskie.

Tatry

  • 1973 – nowa droga na Młynarczyku
  • 1975 – nowa droga na Żabiej Turni Mięguszowieckiej
  • 1975 – nowa droga na Małym Koprowym
  • 1976 – nowa droga na Ramieniu Krywania
  • 1974 – pierwsze przejście zimowe środka północnej ściany drogą Kurczaba Wielkiej Jaworowej Turni.

Alpy

  • 1974 – pierwsze polskie przejście południowej ściany Aiguille du Fou i filara Gervasuttiego na Mont Blanc du Tacul
  • 1977 – zimowe przejście filara Piussiego na Cima Su Alto
  • 1978 – zimowe przejście północnej ściany Eigeru wraz Janem Wolfem, Januszem Skorkiem i Walentym Fiutem
  • 1978 – nowa droga na Finsteraarhornie wraz Janem Wolfem, Januszem Skorkiem i Walentym Fiutem.

Andy

  • 1981 – przejście zachodniej ściany Yerupaja
  • 1981 – przejście północno-zachodniej ściany Ninashanca

Pamir

  • 1975 – Szczyt Lenina
  • 1978 – Szczyt Korżeniewskiej
  • 1978 – Pik Kommunizmu (obecnie Szczyt Ismaila Samaniego), w rekordowym czasie trzech dni na wejście i zejście

Himalaje i Karakorum

  • 1976 – nowa droga północno-wschodnią granią na K2, dotarcie do wysokości 8000 m n.p.m.
  • 1979 – wejście bez tlenu na Lhotse razem z Jerzym Kukuczką, Zygmunt Andrzejem Heinrichem i Januszem Skorkiem
  • 1980 – nową drogą na Mount Everest z Jerzym Kukuczką
  • 1982 – samotny atak i wejście zachodnią ścianą na Makalu
  • 1983 – Thalay Sagar w Himalajach Garhwalu, pierwsze wejście płn.-wsch. filarem z Januszem Skorkiem, Hansem Christianem Dosethem, Frodem Guldalem i Havardem Nesheimem
  • 1985 – pierwsze zimowe wejście na Dhaulagiri bez tlenu z Jerzym Kukuczką.

* Źródło: – http://drytooling.com.pl/

** Zobacz też:

- Polish winter expedition to Broad Peak 2010/11.

- Polish famous climbers – The golden decade of Polish Himalayan mountaineering.

- Polskie wyprawy zimowe w Himalaje.

- Artur Hajzer: POLSKI HIMALAIZM ZIMOWY – Plan rozwoju.

- HiMountain winter expedition to Broad Peak – 2008/09 – part 21. HiMountain wyprawa zimowa Broad Peak – 2008/09 – cz.21. /Version english and polish/

- Ice Warriors not give up – HiMountain winter expedition to Broad Peak – 2008/09. HiMountain wyprawa zimowa Broad Peak – 2008/09. /Version english and polish/

- 2007 Winter Nanga Parbat: It’s over – http://www.mounteverest.net/news.php?id=15523

- Polish winter expedition to K2, 2002/3 /Version polish and english/

- Polish-Italian winter expedition to Shisha Pangma (8027m), 2005 /Version polish and english/

- Winter Manifesto of Krzysztof Wielicki – Manifest zimowy Krzysztofa Wielickiego /Version polish and english/

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 1

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 2

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 3

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 4

* Polish Himalayas – Become a Fan

goryonline.com

Nieruchomości on line

drytooling.com.pl

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

Święto Zmarłych to czas by wspominać himalaistów polskich, którzy zgineli – cześć ich pamięci!

W dniu Święta Zmarłych wspominamy o bliskich, których już z nami nie ma i czcimy ich pamięć,  zaś świat Gór Wysokich wspomina sławnych zdobywców himalajskich szczytów, wspomina o wspaniałych himalaistach takich jak :

Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz, Andrzej Heinrich, Andrzej Marciniak, Eugeniusz Chrobak, Mirosław Dąsal, Mirosław Gardzielewski, Wacław Otręba, Wojtek Wróż, Andrzej Czok, Andrzej Zawada, Piotr Morawski.

* (Święto Wszystkich Świętych wprowadził dla całego kościoła Grzegorz IV w 834r. jako pamięć o zmarłych).

Rok 2009 zapisał się jako jeden z najczarniejszych w historii polskiego himalaizmu. Już na początku sezonu wspinaczkowego, podczas międzynarodowej wyprawy Dhaulagiri/Manaslu 2009, spadł w 25-metrową szczelinę i zaklinował się na 20 metrze – Piotr Morawski. Wypadek miał miejsce 08.04 2009 na Dhaulagiri, podczas wyjścia aklimatyzacyjnego (przygotowującego organizm do przebywania do wysokości) na wysokości ok. 5500 metrów.

W dniu 7 sierpnia 2009, podczas wspinaczki na Pośredniej Grani w Tatrach Słowackich, śmierć poniósł czołowy polski himalaista Andrzej Marciniak. Himalaista wspinał się wraz z dwójką kolegów na “trójkowej” drodze Szczepańskich na Pośredniej Grani w Tatrach słowackich. Po pokonaniu około 10 metrów odpadł od ściany, a wraz z nim blok skalny, który go przygniótł.

To drugi tak tragiczny rok, który zabiera nam tak młodych i wspaniałych himalaistów. Pierwszym był pamiętny1989r, gdy polska wyprawa zdobywała Everest. To była najbardziej tragiczna z polskich wypraw w Himalaje, w której w maju 1989r zginęło 5ciu Polaków : Eugeniusza Chrobaka, Mirosława Falco-Dąsala, Mirosława Gardzielewskiego, Zygmunta Andrzeja Heinricha i Andrzeja Otręby. Jedynym ocalałym z tamtej tragedii był Andrzej Marciniak, niestety i jego góry zabrały.

To były wspaniałe postacie polskiego i światowego himalaizmu.

Wielu z nich odeszło zbyt młodo, w sile wieku, płacąc straszna cenę za umiłowanie zdobywania Wysokich Gór.

Ich sylwetki były prezentowane na mojej stronie….

święto zmarłych lampkiTe lampki palą się dla wszystkich wspaniałych polskich himalaistów, zdobywców himalajskich szczytów, których już nie ma – cześć ich pamięci !!

* Zobacz posty :
Jerzy Kukuczka – 21 rocznica śmierci najsławniejszego polskiego himalaisty.

- Jerzy Kukuczka – famous Polish climber /Version polish and english/

- Andrzej Marciniak zdobywca Everestu zginął w Tatrach.

- Everest za cenę życia – Mount Everest Expedition 1989. Biggest tragedy of Polish climbers.

- Breaking news: Piotr Morawski lost on Dhaulagiri. Piotr Morawski zginął na Dhaulagiri. /Version english and polish/

- Piotr Morawski the famous Polish climber. /Version english and polish/

- Wanda Rutkiewicz – 17 rocznica śmierci.

- Wanda Rutkiewicz – skarb narodowy. /Version polish and english/

* Sylwetki polskich himalaistów : – himalaisci-tki

goryonline.com

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Jerzy Kukuczka – 21 rocznica śmierci najsławniejszego polskiego himalaisty.

Dziś przypada 21 rocznica śmierci Jerzego Kukuczki

- najsławniejszego polskiego himalaisty.

Był WIELKI w czasach gdy w Polsce, jego ojczyźnie, wszystko było małe.. gdy walczyło się z komuną.. gdy walczyło się o chleb dnia powszedniego.. ON wbrew wszystkiemu zdobywał szczyty i często mieszkał na Dachu Świata.. za swą miłość do gór zapłacił wielka cenę.. zapłacił swoim życiem!!!!…

Jerzy Kukuczka – (24 marca 1948 – 24 października 1989) urodzony w Katowicach polski alpinista i himalaista, kukuczka m1jako drugi człowiek na Ziemi zdobył Koronę Himalajów i Karakorum – wszystkie 14 szczytów o wysokości ponad 8 tysięcy metrów, (pierwszy był Reinhold Messner, któremu zajęło to 16 lat, Kukuczce zaledwie 8).Spośród 14 ośmiotysięczników, które zdobył w latach 1979-1987na 11 z nich wszedł nowymi drogami (poza swoim pierwszym ośmiotysięcznikiem wspinał się albo w ekstremalnie ciężkich warunkach zimą albo nowymi trasami), 5-krotnie w stylu alpejskim, na 4 – po raz pierwszy zimą, na 1 szczyt samotnie – żaden inny zdobywca14 ośmiotysięczników nie może pochwalić się takim bilansem. Dokonał rzeczy niebywałej – w ciągu niespełna półtora roku (21 stycznia 1985 r.– 18 lipca 1986 r.) zdobył pięć ośmiotysięczników, z czego aż trzy zimą, na dwóch zaś, także na K2, wytyczył nowe, niezwykle trudne drogi.Wolno aklimatyzował się, za to słynął z ogromnej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Jego partnerami byli m.in. Wojciech Kurtyka, Artur Hajzer oraz Ryszard Pawłowski.

W 1988 na Igrzyskach Olimpijskich w Calgary wraz z Reinholdem Messnerem nagrodzony srebrnym medalem olimpijskim. Reinhold Messner odmówił przyjęcia medalu uzasadniając swój gest tym,że uważa alpinizm za twórczość, a nie rywalizację. Kukuczka przyjął medal, ponieważ w wyczynowym wspinaniu widział sportowe wartości co niejednokrotnie podkreślał. “W alpinizmie, jak w szachach – mówił -jest miejsce na swego rodzaju twórczość i sportową rywalizację. Gdyby jej zabrakło, być może nigdy bym się nie wspinał.” “Mnie nie wystarczy być tylko w górach – dodał później – nie wystarczy być na wyprawie.Uważam, że jeżeli się podchodzi pod górę, to z jakimś celem, a tym celem jest wejść na tę górę.” Poczta Polska wydała okolicznościowy znaczek, który został zaprojektowany przez J.Konarzewskiego. Na znaczku można zobaczyć panoramę Himalajów, podobiznę Kukuczki i jego olimpijskiego medalu.

Zginął na wysokości 8 300 metrów 24 października 1989 podczas wejścia na Lhotse nową drogą przez słynną, niezdobytą wówczas południową ścianę. Szczyt atakował wspólnie z Ryszardem Pawłowskim. Kukuczka wspinał się jako pierwszy i tuż przed granią szczytową odpadł. Lina nie wytrzymując obciążenia, pękła, a wspinacz spadł w przepaść. Po odnalezieniu ciała pochowano go w lodowej szczelinie, nieopodal miejsca upadku. Tablica pamiątkowa została umieszczona w Chukung nieopodal południowej ściany Lhotse , a także na Symbolicznym Cmentarzu Ofiar Tatr pod Osterwą.

Kukuczka tablica Chukung Pamiątkowa tablica nieopodal Chukung.

„Od śmierci w dolinach zachowaj nas Panie” – J. Kukuczka

* Sylwetka himalaisty przedstawiona jest na :

- Jerzy Kukuczka – famous Polish climber /Version polish and english/

- Jerzy Kukuczka – the ultimate legend part 1. /Version english/

- Jerzy Kukuczka – the ultimate legend part 2. /Version english/

- Jerzy Kukuczka – the ultimate legend part 3. /Version english/

- Jerzy Kukuczka – the ultimate legend, part 4, final. /Version english/

* Polish Himalayas – Become a Fan

Odsłonięto czorten Kukuczki

Najpierw za tych co w górach zostali na zawsze – uczestnicy wyprawy HiMalajska Wyprawa Ryszarda Pawłowskiego – Dhaulagiri 2008 odsłonili czorten Kukuczki.

Uczestnicy wyprawy: Artur Hajzer i Robert Szymczak, przebywający w rejonie Khumbu ( kwiecień 2008r) w ramach aklimatyzacji przed zasadniczą wspinaczką na Dhaulagiri dokonali odsłonięcia czortenu pamięci trzech polskich himalaistów, którzy zginęli podczas polskich wypraw na esktremalnie trudną, legendarną południową ścianę Lhotse (8511 m n.p.m.)

Byli to:

- Rafał Chołda, który jesienią 1985 roku, podczas odwrotu z nieudanego ataku szczytowego w zesple z J.Kukuczką i R.Pawłowskim odpadł od ściany w niezaporęczowanym terenie śnieżno – skalnym na wysokości 8000 m. Spadł w kilkukilometrową przepaść i zginął na miejscu.

- Czesław Jakiel, lekarz wyprawy z jesieni 1987 roku, który zginął raniony podmuchem fali uderzeniowej lawiny seraków na lodowcu na wysokości 5300 m w czasie podejścia do obozu I

- Jerzy Kukuczka, polski bohater narodowy, określany przez alpinistów z całego świata i specjalistyczne media jako “najlepszy himalaista wszechczasów”, który jesienią 1989 roku odpadł od ściany na wysokoći 8200 m i spadł do podnóża ściany ponosząc śmierć na miejscu. Jego partnerem był R.Pawłowski. Łącząca ich lina nie wytrzymała impetu upadku i pękła.

czorten-kukuczkiCzorten Kukuczki – Himalaje 2008

Południowa ściana Lhotse (8511 m n.p.m.) została zdobyta do tej pory tylko raz – w 1991 roku przez ekspedycję rosyjską. Atakowana była przez kilkanaście wypraw w tym 4 zespoły polskie. Mierzyli się z nia najlepsi himalaiści, w tym wyprawa kierowana przez Reinholda Messnera z udziałem sławnego alpejczyka Christopha Profita. Najwyżej wspinał się polski zespół: A.Hajzer i K.Wielicki, który w 1987 roku osiagnął wysokość 8300 m – ten fragment ściany to największe trudności techniczne jakie pokonał człowiek na tej wysokości. Trudny, nieplanowany biwak w sztormie, w dziupli lodowej zmusił himalaistów do odwrotu.

Czorten upamiętniający himalaistów, od razu nazwany czortenem KUKUCZKI, zbudowała dzięki funduszom Fundacji Kukuczki, Fundacji Wspierania Polskiego Himalaizmu im. Jerzego Kukuczki agencja Mountain Tribes Babu Sherpy za kwotę ok. 5000zł na przełomie lutego i marca 2008 roku w miejscu wskazanym w styczniu przez K.Wielickiego; u wejścia do wsi Chuckung u podnóża południowej ściany Lhotse, gdzie miały miejsce wszystkie trzy wypadki. Odsłonięcia w dniu 22 marca dokonali Artur Hajzer i Robert Szymczak, którzy przebywali w tym rejonie w ramach przygotowań do “HiMalajskiej Wyprawy – Dhaulagiri 2008″.

Blisko dwu godzinne modły w obrządku buddyjskim odprawił Lama ze świątyni w Pangboche, złożono ofiare, rozwieszono modlitewne chorągiewki a następnie po chrześcijańsku wygłoszono słowo boże i w ciszy odmówiono modlitwę. W uroczystości udział brała grupa turytów z Polski. Pod czortenem ułożono świeczkę i kwiaty przekazane przez rodzinę Jerzego Kukuczki.

Poniżej zdjęcia z uroczystości odsłonięcia czortenu Kukuczki.

czorten-kukuczki-2

czorten-kukuczki-4

czorten-kukuczki-3

czorten-kukuczki-1

Po uroczystościach Artur Hajzer powiedział:

- Rafał Chołda byl moim jedynym prawdziwym przyjacielem i partnerem od liny, z którym stawiałem pierwsze kroki w górach; miałem też honor wejść na cztery szczyty ośmiotysięczne z Jurkiem Kukuczką; południowej ścianie Lhotse poświęciłem 3 sezony (w sumie swoją “karierę”), spędziłem w niej kilkadziesiąt dni – chwile przy czortenie poruszyły mnie do głębi – wracając pamięcią do tamtych czasów i tamtych wielkich ludzi budzi się we mnie tylko żal.

Wszystkie kolejne grupy turystów z Polski prosimy o dowieszanie nowych chorągiewek modlitewnych i usuwanie starych, tych zniszczonych lub wypłowiałych.

poludniowa-sciana-lhotse-new1

Na zdjęciu powyżej /klikniecie 2 razy powiększa zdjęcie/ widoczna jest południowa ściana Lhotse. Oznaczono na nim :

- czerwona linia – droga polska przez płd. ścianę Lhotse

- pkt. fioletowy – szczyt główny

- pkt. niebieski – miejsce odpadnięcia Jerzego Kukuczki

- pkt. żółty – miejsce odpadnięcia Rafała Chołdy

- pkt. zielony – miejsce śmierci Czesława Jakiela

- pkt. pamarańczowy – bariera seraków, która spadła i zabiła Czesława Jakiela

- pkt. czarny – miejsce biwaku A.Hajzera i K.Wielickiego; najwyżej osiągnięty punkt (8300 m n.p.m.)

* wszystkie posty o Kukuczce : – Jerzy Kukuczka

goryonline.com

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Krzysztof Wielicki: na Manaslu byłem dwukrotnie.

Poniżej przedstawiam relację znanego polskiego himalaisty Krzysztofa Wielickiego z jego wypraw na Manaslu (1984r i 1992r). Ważniejszą była wyprawa w 1984r ponieważ szczyt został zdobyty nową drogą, pierwszą od strony doliny Pungen.

Krzysztof Wielicki (ur. 5 stycznia 1950 w Szklarkce Przygodzickiej) – polski wspinacz, taternik, alpinista i himalaista. Jest piątym człowiekiem na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Na trzy z nich: Mount Everest, Kangczendzongę i Lhotse wszedł zimą jako pierwszy. Na Lhotse stanął samotnie w noc sylwestrową w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Na Broad Peak “wbiegł” solo w ciągu jednego dnia (pierwsze na świecie wejście na ośmiotysięcznik w ciągu doby). Na Dhaulagiri (w 16 godzin) i Shisha Pangma wspiął się sam, wytyczając nowe drogi. Nikt też nie towarzyszył mu podczas wejścia na szczyt Gasherbruma II. Świadkami samotnego wejścia na Nanga Parbat jedną z największych ścian Ziemi byli jedynie pakistańscy pasterze obserwujący jego wyczyn z oddalonych łąk. Brał udział w czterech wyprawach na K2. Dopiero podczas ostatniej, latem 1996, wytrwałość została nagrodzona – wszedł na szczyt Filarem Północnym z dwoma włoskimi alpinistami. Po biwaku, niedaleko szczytu, zejście zamieniło się w dramatyczną i szczęśliwie zakończoną akcję sprowadzania skrajnie wycieńczonego Włocha. Na przełomie 2006/2007 roku podjął kolejna próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, lecz z powodu skrajnie trudnych warunków pogodowych, musiał wycofać się wraz ze swoim zespołem .

Na Manaslu byłem dwukrotnie.

Manaslu (8156 m) – to siódmy pod względem wysokości szczyt Ziemi. Położony jest w Nepalu. Jest najwyższym szczytem grupy Gurkha Himal, w której znajdują się również Himalchuli (7893 m) i Peak 29 (7835 m). Peak 29 i Manaslu łączy Grań południowa, a wybitne jej obniżenie to przełęcz Pungen. Grań ta rozdziela lodowiec Pungen (położony po jej wschodniej stronie) od lodowca Thulagi (leżącego na zachód od niej). Górne piętro lodowca Thulagi to 6. kilometrowej długości kotlina Butterflies Valley – Dolina Motyli. Nieco na północny wschód od głównego szczytu Manaslu wznosi się wierzchołek 7895 m, z którego ku wschodowi biegnie grań rozdzielająca lodowce Pungen i Manaslu, a ku północy ciągnie się grań do Manaslu North (7300 m) i dalej w kierunku Larkya Peak. W kierunku północno-zachodnim od głównego szczytu biegnie grzęda dzieląca lodowiec Domen na część wschodnią i zachodnią. W środkowej jej części, na wysokości ok. 7000 m, grzęda opada wybitnym uskokiem skalnym w kształcie rozłożonego parasola, dla którego przyjęła się japońska nazwa Kasa-Iwa.

Manaslu (8156 m)

Nazwa Manaslu wywodzi się od słowa „manasa”, które w sanskrycie oznacza duszę. W wierzeniach tubylców góra ta jest miejscem świętym; do dziś alpiniści wchodzący na szczyt zatrzymują się w niewielkiej odległości od wierzchołka, by nie zakłócać spokoju zamieszkujących ją bóstw. Z tego samego powodu przez długie lata miejscowe władze nie udzielały pozwoleń na działalności alpinistyczną na tym szczycie.

Pierwsi alpiniści pojawili się w rejonie Manaslu w roku 1950, początkowo z wyprawami rekonesansowymi (kierowanymi przez Toni Hagena, potem Harolda Tilmana, wreszcie wyprawy japońskie). Sukces odnieśli dopiero Japończyk Toshio Imanishi i Szerpa Gyalzen Norbu, który pierwszy człowiek wszedł na dwa ośmiotysięczniki (wcześniej był na Makalu). Wierzchołek osiągnęli 9 maja 1956 roku, a dwa dni później weszli nań jaszcze dwaj inni Japończycy – Minoru Higeta i Kiichiro Kato. Na następne wejście góra czekała, jak zresztą większość himalajskich szczytów, do początku lat 70. 17 maja 1971 roku na szczyt weszli Kazoharu Kohara i Motoyoshi Tanaka. Ich wyprawa, kierowana przez Akira Takahashi wytyczyła drogę o charakterze sportowym, z wschodniego lodowca Domen poprzez wspomniany uskok Kasa-Iwa.

Ten japoński monopol na Manaslu przerwał w rok później Reinhold Messner, który wszedł na szczyt 25 kwietnia 1972 roku nową drogą przez Dolinę Motyli i południowo-zachodną flanką. Ważnym osiągnięciem było francuskie przejści zachodniej ściany z lodowca Domen: 7 października 1981 roku na szczycie stanęli Pierre Beghin i Bernard Muller.

Piękną i trudną drogę północno-wschodną glanką poprowadzili na Manaslu Jerzy Kukuczka i Artur Hajzer, stając na szczycie 10 listopada 1986 roku. Po kilku nieudanych próbach przejścia z Wojciechem Kurtyką i Carlosem Carsolio grani wschodniej, weszli oni nowym wariantem od dołu z lodowca Makalu na wschodnią grań, i nią dalej na wschodni wierzchołek Manaslu. Do tego miejsca wspomagał ich również Carsolio, który ze względu na odmrożenia musiał zrezygnować z wejścia na główny wierzchołek.

Na Manaslu byłem dwukrotnie. Wejście w 1992 roku nie miało charakteru sportowego – była to wyprawa komercyjna, wchodziliśmy drogą normalną od północy. Na szczyt wszedłem wraz z Włochami Marco Bianchim i Christianem Kuntnerem.

Jednakże o wiele ciekawszy i bogatszy w przeżycia był mój pierwszy pobyt pod Manaslu. Wierzchołek osiągnąłem z Aleksandrem Lwowem 20 października 1984 roku – nową drogą, pierwszą od strony doliny Pungen.

Początkowo mieliśmy kłopoty podczas karawany, kiedy jedna trzecia śpiworów i kurtek puchowych naszej wyprawy, (kierowanej przez Janusz Kulisia), została rozkradziona lub utonęła w rzece Buri Gandaki. Naszym celem była nie zdobyta dotąd południowo-wschodnia ściana, zwrócona ku lodowcowi Pungen. Po pierwszym rekonesansie uznaliśmy jej trudności i niebezpieczeństwa za zbyt wielkie. Wobec tego postanowiliśmy wchodzić na szczyt śladem próby wyprawy wrocławskiej z 1980 roku. Wspięliśmy się wielkim kuluarem wyprowadzającym od wschodu na południową grań Manaslu, na prawo od przełęczy Pungen. Niezapomniany był obóz u stóp kuluaru, odgrodzony od spadających nim lawin ogromną szczeliną lodowca. Wyszliśmy nocą, wspinając się przy świetle księżyca. Za dnia trzeba było bowiem co chwilę umykać przed sunącymi przez lodowe rynny kuluary „śnieżnymi pociągami” lawin. Potem szliśmy wzdłuż południowej grani, po jej prawej stronie, osłonięci od północno-zachodniego wiatru. Dopiero w pobliżu wierzchołka uderzył on w nas z impetem huraganu. Szczęście, że wspinaliśmy się właśnie po tej stronie, w przeciwnym razie walki z wiatrem chyba byśmy nie wygrali. Tuż po godzinie 12 staliśmy parę metrów od wierzchołka. Zdołaliśmy tam wytrać na tyle długo, aby zrobić kilka zdjęć. Potem szybko uciekaliśmy w dół przed nieustającą wichurą, wraz z którą nadchodziła himalajska zima.

Autor : Krzysztof Wielicki.

* Zobacz :

- Krzysztof Wielicki: Broad Peak – Łamanie barier czasu.

- Krzysztof Wielicki : Wyścig ze śmiercią – akcja ratunkowa na K2, Netia K2 Polish Winter Expedition (2003/2004).

- Krzysztof Wielicki: Historia zdobycia K-2.

- Krzysztof Wielicki: zimowa wyprawa na Lhotse – pierwsze zdobycie szczytu zimą 1988r.

- Polish winter expedition to K2, 2002/3 /Version polish and english/

- Winter Manifesto of Krzysztof Wielicki – Manifest zimowy Krzysztofa Wielickiego /Version polish and english/

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 1

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 2

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 3

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 4

* Polish Himalayas – Become a Fan

goryonline.com

Nieruchomości on line

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button


Krzysztof Wielicki: Broad Peak – Łamanie barier czasu.

Poniżej przedstawiam relację znanego polskiego himalaisty Krzysztofa Wielickiego z wyprawy – Broad Peak (1984), w czasie której “wbiegł” solo na szczyt w ciągu jednego dnia - pierwsze na świecie wejście na ośmiotysięcznik w ciągu doby (16 godz w górę i 6 godz w dół).

Krzysztof Wielicki (ur. 5 stycznia 1950 w Szklarkce Przygodzickiej) – polski wspinacz, taternik, alpinista i himalaista. Jest piątym człowiekiem na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Na trzy z nich: Mount Everest, Kangczendzongę i Lhotse wszedł zimą jako pierwszy. Na Lhotse stanął samotnie w noc sylwestrową w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Na Broad Peak “wbiegł” solo w ciągu jednego dnia (pierwsze na świecie wejście na ośmiotysięcznik w ciągu doby). Na Dhaulagiri (w 16 godzin) i Shisha Pangma wspiął się sam, wytyczając nowe drogi. Nikt też nie towarzyszył mu podczas wejścia na szczyt Gasherbruma II. Świadkami samotnego wejścia na Nanga Parbat jedną z największych ścian Ziemi byli jedynie pakistańscy pasterze obserwujący jego wyczyn z oddalonych łąk. Brał udział w czterech wyprawach na K2. Dopiero podczas ostatniej, latem 1996, wytrwałość została nagrodzona – wszedł na szczyt Filarem Północnym z dwoma włoskimi alpinistami. Po biwaku, niedaleko szczytu, zejście zamieniło się w dramatyczną i szczęśliwie zakończoną akcję sprowadzania skrajnie wycieńczonego Włocha. Na przełomie 2006/2007 roku podjął kolejna próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, lecz z powodu skrajnie trudnych warunków pogodowych, musiał wycofać się wraz ze swoim zespołem .

Broad Peak – Łamanie barier czasu.

Broad Peak (8048m), znany również pod nazwą Falchan Kangri (która w języku balti znaczy to samo, co po angielsku – “Szeroki Szczyt”), to jeden z czterech ośmiotysięczników Karakorum, usytuowanych w północnym otoczeniu lodowca Baltoro. Szczyt wznosi się na południowy wschód od K-2, od którego oddziela go lodowiec Godwin Austen i jego boczne odgałęzienia – First i Second West Falchan. Oprócz wierzchołka głównego, granicę 8000 m osiąga także kulminacja grani ciągnącej się ku północy i północnemu zachodowi, a więc w kierunku K-2; jest to wierzchołek środkowy, znany pod nazwą Broad Peak Middle. Jeszcze dalej na północ grań kulminuje w trzecim wierzchołku (7538 m). Na wschód od tej grani spływa lodowiec Wschodni Falchan, będący odnogą lodowca Gasherbrum, a na południowy-zachód – lodowiec Falchan (Broad Peak Glacier), łączący języki trzech mniejszych.

Grupę Baltoro Mustagh, stanowiącą najwyższe partie łańcucha Karakorum, znano już w XIX wieku w wyniku działań licznych wypraw rekonesansowych, pionierem których był geograf angielski H. Godwin Austen. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudzał sąsiedni K-2, stąd pierwsze próby zdobycia Broad Peaku to dopiero czas po II wojnie światowej. Najbardziej zaawansowana była niemiecka próba wejścia na szczyt granią południowo-zachodnią, z lodowca Broad Peak, jesienią 1954 roku. Kierowana przez K. Herrligkoffera wyprawa musiała wycofać się z powodu silnych mrozów i gwałtownej wichury.

Szczyt został zdobyty zachodnią flanką 9 czerwca 1957 roku przez Austriaków Hermanna Buhla, Kurta Diembergera, Fritza Winterstellera i Markusa Schmucka, kierownika wyprawy. Dzięki temu wejściu Hermann Buhl został drugim (po Szerpie Gyalzenie) człowiekiem, który wszedł na dwa ośmiotysięczniki. Wkrótce po zejściu z Broad Peaku Buhl zaatakował jeszcze niedaleką Chogolisę (7654 m), gdzie w trakcie wycofywania się spadł, najprawdopodobniej z nawisem śnieżnym, ponosząc śmierć. Droga pierwszych zdobywców jest obecnie drogą klasyczną, ale jej pierwsze powtórzenie miało miejsce dopiero po 20-letniej przerwie.

Wierzchołek środkowy Broad Peak Middle (8016 m), został zdobyty 28 lipca 1975 roku przez uczestników polskiej wyprawy, kierowanej przez Janusza Fereńskiego (Kazimierz Głazek, Janusz Kuliś, Marek Kęsicki, Bohdan Nowaczyk i Andrzej Sikorski – trzej ostatni zginęli podczas dramatycznego zejścia ze szczytu). Było to pierwsze polskie wejście na szczyt ośmiotysięczny.
Tragedia wrocławian była dla mnie szczególnie bolesna – wszyscy jej uczestnicy to moi przyjaciele, a z Bohdanem Nowaczykiem przeżywałem radość pierwszego związania się liną.

W 1982 roku byli na szczycie, “w ramach aklimatyzacji”, Wojciech Kurtyka i Jerzy Kukuczka, towarzyszący kobiecej wyprawie na K-2, kierowanej przez Wandę Rutkiewicz.

Jednak do kronik himalajskich przeszło dopiero to, czego Wojtek z Jurkiem dokonali na tej górze w 1984 roku. Byliśmy wtedy na jednej wyprawie, lecz nasze cele były różne. Oprócz wspomnianych, byli ze mną Ryszard Pawłowski, Janusz Majer i Walenty Fiut.

W połowie lipca Kurtyka z Kukuczką przetrawersowali w stylu alpejskim cały trójwierzchołkowy masyw, w większości nową drogą, wchodząc najpierw zachodnią granią na wierzchołek północny, potem główną granią na środkowy i główny, a dopiero w zejściu z tego ostatniego korzystali z drogi klasycznej. Broad Peak czekał na nową drogę 27 lat i doczekał się od razu drogi w wielkim stylu.

Broad Peak _ Pawłowski 1984 NewJanusz Majer na szczycie Broad Peak, 1984. Po prawej Walenty Fiut,
K2 w tle.  (fot. Ryszard Pawłowski)

Po okresie aklimatyzacji, pewnej nocy wpadła mi do głowy myśl, aby zaatakować górę tak, aby wejść na szczyt i zejść do bazy w ciągu jednego dnia. Czułem, że mogę tego dokonać, choć – nie przeczę – pomysł mógł się wydawać szaleńczy. Nikt bowiem przede mną takiego nawet nie próbował. W dodatku postanowiłem zrobić to samotnie. Szczęśliwym dniem był 14 lipca 1984 roku. Media na całym świecie, żadne sensacji, odnotowały moje wejście jako wyjątkowy wyczyn – pierwsze w historii wejście na ośmiotysięcznik w jeden dzień.

Faktycznie jednak wejście na szczyt z bazy położonej na wysokości 4950 m na lodowcu Godwin Austen wraz z zejściem zajęło mi 22 godziny 10 minut (od 0,20 do 22,30). Wyruszyłem zaraz po północy, przy pełni księżyca; było tak jasno, że nie musiałem sobie oświetlać drogi czołówką. Mróz był tęgi. Pomimo żwawego tempa marszu bardzo marzłem, nic nie pomagało masowanie stóp. Musiałem zatrzymać się i poczekać na słońce w obozie II. Straciłem w ten sposób dwie godziny, co nie wprawiało mnie w dobry humor. Wściekły ruszyłem ponownie, gdy tylko trochę odpocząłem i poczułem, że w słońcu, które tymczasem zaczęło oświetlać namiot, jest nieco cieplej. Z położonego wyżej obozu na szczyt wyruszyli tymczasem moi koledzy z wyprawy Walenty Fiut, Ryszard Pawłowski i Janusz Majer; kiedy więc dotarłem do niego, miałem nieco ułatwione zadanie: szedłem po ich śladach. Byli na wierzchołku o godzinie 15, potem zaczęli schodzić. Spotkałem ich pod szczytem, po czym sam wszedłem na wierzchołek. Była 4 po południu. Schodząc, dogoniłem kolegów, wymieniliśmy uwagi i pobiegłem dalej na dół, podczas gdy oni zatrzymali się na noc w obozie pośrednim. Do bazy dotarłem o 22,30.

Początkowo celem naszej wyprawy było pokonanie dziewiczej jeszcze wtedy ściany południowej. W wyniku przeprowadzonego rekonesansu Jerzy Kukuczka z Wojtkiem Kurtyką ocenili trudności techniczne oraz niebezpieczeństwo w postaci spadających kamieni za zbyt duże. Zapadła decyzja o odstąpieniu od tego pomysłu i przeniesieniu naszej akcji na ścianę zachodnią, czyli drogę normalną, gdzie mieliśmy zabezpieczać trawersujących od północy kolegów. Chciałem – w takim razie – zaatakować ścianę w oryginalny sposób. Skoro nie dana mi była ściana dziewicza, pragnąłem zrobić przynajmniej coś nowego. I udało się.

Na Broad Peaku uwierzyłem, że potrafię wejść na ośmiotysięczny szczyt i zejść z niego w ciągu jednego dnia. Miało to dla mnie oczywiście znaczenie czysto sportowe. Czyni mi się zresztą z tego zarzut: że w górach powinno się być dla przyjemności, dla przeżywania emocji, że „wbieganie” jest jakby przeciwieństwem tego, po co idziemy – wszak robimy to dla przeżyć estetycznych. Fakt: Gdzie miejsce na przeżycia estetyczne, kiedy biegniesz, z zalanymi potem oczyma osiągasz wierzchołek góry, z którego w dodatku nieraz nic nie widzisz, po czym zaraz zbiegasz w dół?

Autor : Krzysztof Wielicki.

* Zobacz :

- Krzysztof Wielicki : Wyścig ze śmiercią – akcja ratunkowa na K2, Netia K2 Polish Winter Expedition (2003/2004).

- Krzysztof Wielicki: Historia zdobycia K-2.

- Krzysztof Wielicki: zimowa wyprawa na Lhotse – pierwsze zdobycie szczytu zimą 1988r.

- Polish winter expedition to K2, 2002/3 /Version polish and english/

- Winter Manifesto of Krzysztof Wielicki – Manifest zimowy Krzysztofa Wielickiego /Version polish and english/

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 1

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 2

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 3

- Polish winter expedition 1980: Everest – part 4

* Polish Himalayas – Become a Fan

goryonline.com

Nieruchomości on line

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button


Dhaulagiri 1960-2010: 50 years anniversary special.

(MountEverest.net) It was expected to become the first 8000er “conquered” by man. But in 1950 French pioneers decided that Dhaulagiri was impossible to climb.

It would take another ten years, five failed attempts, and climbs of all nearby giants before an Austrian team proved the French wrong.

Top 4 reasons to fear the White Mountain

Even on this 50th anniversary, few teams are expected to celebrate the first ascent of the White Mountain, the seventh highest peak in the world. The climb remains tricky and dangerous. Main fears are:

1. A broken glacier at the foot of the mountain with loads of fresh snow covering crevasses. Piotr Morawski fell to his death in one of them last spring.

2. Upper traverses on hard ice. Mostly unfixed (large teams are not so common on Dhaula), they allow no mistakes.

3. A long summit ridge with no clear top. Controversial summit claims occur almost every year. A big Korean team led by highly experienced Sherpas in 2005 was just one issue. Nives Meroi and Romano Benet, who actually climbed above the Koreans that time returned to the mountain the following year and traversed the entire ridge just to make sure.

4. Overall exposure to major snow storms and high avalanche risk. Located in central Nepal, Dhaulagiri is separated from Annapurna by the deep Kali Gandaki gorge. Like Annapurna and Manaslu; Dhaulagiri is prone to deep snow and avalanches from its upper sections can reach long distances. Three years ago Gerlinde Kaltenbrunner survived an avalanche which buried her tent and killed two other climbers. Ginette Harrison and Chantal Maudit were both lost in avalanches on the mountain.

dhaulagiri-wielicki-new

Plenty to do for the bold

Dhaulagiri holds a fatality rate remarkably higher than Everest and has claimed many top climbers with numbers added almost every year. Only a handful made the summit last spring, while the two fall expeditions were unable to get even close to the top.

There are several partial ski-descents but Dhaulagiri still awaits its fist complete sky-run.

The south and west faces sport 4,000 meters drops and the south face is waiting for someone bold enough to surpass Tomaz Humar’s footprints: the Slovenian climber, recently perished on Langtang Lirung, astonished the climbing community with a solo climb there in 1999 that however didn’t reach the top.

Dhaulagiri was first climbed in 1960 by a Swiss/Austrian team led by Max Eiselin. Kurt Diemberger (in his second 8000er first ascent!), Peter Diener, Ernst Forrer, Albin Schelbert, Nyima Dorji and Nawang Dorji summited May 13 via the NE ridge, which has since become the normal route.

Other firsts included Japanese Takashi Amemiya who, in his second attempt, bagged the fist ascent via the southwest ridge in spring 1978 but lost a team mate.

Czech/Slovak trio Simon, Jakes, and Stejskal opened the west face in 1984; Simon perished on descent.

The first winter climb was achieved on January 21, 1985. The Polish ascent was led by Jerzy Kukuczka.

* Related Links :

Previous on Dhaula – lost friends
Dhaula 2010 planned expeditions: Carlos Soria
ExWeb’s Killer Mountain series – Dhaulagiri

- Kinga Baranowska the first Polish woman climber to reach the Summit of Dhaulagiri.

* Previous story :

- Summit Day on Mt Everest – amazing video.

- Interview with Dave Hahn.

- The Deadly Side of Everest.

- The Conquest of Everest – 1953 style : amazing video.

- Everest 2010 season – Expeditions with any British Teams or Britons.

- Everest 2010: An Interview with Phil Crampton of Altitude Junkies.

- ExplorersWeb Year 2009 in Review: Farewell to friends.

- Alan Arnette’s Everest 2010 Coverage Begins, Double Traverse Announced!

- Everest Spring 2010 preview: Kaltenbrunner & Dujmovits.

- How Much Does It Cost To Climb Mt. Everest?

* Polish Himalayas – Become a Fan

Exweb Week-In-Review is sponsored by HumanEdgeTech the world’s premier supplier of expedition technology. Our team helps you find ultra light expedition tech that works globally.

e-mail or call +1 212 966 1928

* Read these stories – and more! – at ExplorersWeb.com

gieldanieruchomosci24.com

AddThis Feed Button


zapraszam do subskrypcji mego bloga

Krzysztof Wielicki: zimowa wyprawa na Lhotse – pierwsze zdobycie szczytu zimą 1988r.

Poniżej przedstawiam relację znanego polskiego himalaisty Krzysztofa Wielickiego z wyprawy – Lhotse wyprawa zimowa 1988, w czasie której jako pierwszy człowiek zdobył on Lhotse zimą 31 grudnia 1988 r (drogą normalną).

Krzysztof Wielicki (ur. 5 stycznia 1950 w Szklarkce Przygodzickiej) – polski wspinacz, taternik, alpinista i himalaista. Jest piątym człowiekiem na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Na trzy z nich: Mount Everest, Kangczendzongę i Lhotse wszedł zimą jako pierwszy. Na Lhotse stanął samotnie w noc sylwestrową w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Na Broad Peak “wbiegł” solo w ciągu jednego dnia (pierwsze na świecie wejście na ośmiotysięcznik w ciągu doby). Na Dhaulagiri (w 16 godzin) i Shisha Pangma wspiął się sam, wytyczając nowe drogi. Nikt też nie towarzyszył mu podczas wejścia na szczyt Gasherbruma II. Świadkami samotnego wejścia na Nanga Parbat jedną z największych ścian Ziemi byli jedynie pakistańscy pasterze obserwujący jego wyczyn z oddalonych łąk. Brał udział w czterech wyprawach na K2. Dopiero podczas ostatniej, latem 1996, wytrwałość została nagrodzona – wszedł na szczyt Filarem Północnym z dwoma włoskimi alpinistami. Po biwaku, niedaleko szczytu, zejście zamieniło się w dramatyczną i szczęśliwie zakończoną akcję sprowadzania skrajnie wycieńczonego Włocha. Na przełomie 2006/2007 roku podjął kolejna próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, lecz z powodu skrajnie trudnych warunków pogodowych, musiał wycofać się wraz ze swoim zespołem .

Lhotse wyprawa zimowa – pierwsze zdobycie szczytu zimą 1988r.

Lhotse (8511 m n.p.m.), Najbliższy sąsiad Mount Everestu, znajduje się na granicy między Nepalem i Tybetem. Ze szczytu wybiegają trzy główne granie: na pólnoc ku Przełęczy Południowej i dalej w kierunku Everestu; na wschód ku Lhotse Shar (8386 m), oraz ku Nuptse (7861 m). Dwie pierwsze ograniczają spływający na wschód wielki lodowiec Kangchung. Góra ma dwie wybitne ściany. Ściana zachodnia wznosi się nad Kotłem Zahodnim (Western CWM), czyli nad górną częścią lodowca Khumbu. Natomiast nad lodowcem Lhotse piętrzy się słynna wśród alpinistów, ogromna ściana południowa.

„Lhotse” w języku tybetańskim znaczy „szczyt południowy”; nazwę taką nadali górze uczestnicy brytyjskiej wyprawy rekonesansowej na Everest w 1921 roku.

Pierwszą próbę zdobycia Lhotse podjęła międzynarodowa wyprawa pod kierownictwem Normana G. Dyhrenfurtha w 1955 roku. Ernst Senn doszedł wtedy samotnie na wysokość 8100 m, do początku północno-zachodniego kuluaru.

Pierwszego wejścia na Lhotse dokonała wyprawa szwajcarska w 1956 roku, niejako przy okazji drugiego wejścia na Mount Everest. Wykorzystano dobrze już znaną z ataków na Everest drogę na Przełęcz Południową. Przy dobrej pogodzie i sprawnie działającej aparaturze tlenowej, znajdujący się w świetnej formie wspinacze Fritz Luchsinger i Ernst Reiss osiągnęli 18 maja wierzchołek Lhotse poprzez kuluar w zachodnie flance. Drugie wejście na Lhotse miało miejsce dopiero w roku 1977. Wcześniej, w 1974 roku, góra była świadkiem pamiętnej próby pierwszego wejścia zimowego, kiedy to polska ekipa pod kierunkiem Andrzeja Zawady wycofała się z wysokości ok. 8200 m. Później, w październiku 1979 roku, na szczyt weszło aż ośmiu Polaków (Czok, Heinrich, Kukuczka, Skorek, Baranek, Bilczewski, Cholewa, Niklas – siódme i ósme wejście).

O ile wejścia drogą normalną odbywano często przy okazji wchodzenia na Everest, to wspaniałą ściana południowa była celem samym w sobie. Przez jej lewy kocioł próbowali wejść w 1981 roku Jugosłowianie pod wodzą A. Kunavera, dochodząc do wysokości 8100 m. Z prawej strony, właściwie już na południowej ścianie Lhotse Shar, poprowadzili drogę Słowacy w 1984 roku. W 1990 roku Tomo Cesen oświadczył, iż dokończył drogę jugosłowiańską. Autentyczność tego wejścia była przedmiotem kontrowersji i ostatecznie została zakwestionowana. W 1989 roku próbował tu swoich sił Reinhold Messner. Tragicznie zapisał się dzień 24 października tegoż roku: po pokonaniu niemal całej ściany, u wejścia w prowadzącą ku szczytowi grań, odpadł Jerzy Kukuczka, drugi w świecie zdobywca „Korony Himalajów” (zobacz zdjęcie na dole posta). Lina nie wytrzymała szarpnięcia… W 1990 ścianę przeszli Rosjanie, oceniając jej trudności jako niemożliwe do pokonania przez samotnego wspinacza.

Południową ścianę Lhotse próbowałem przejść trzykrotnie: w latach 1985, 1987, 1989. Jako Polak mam do niej stosunek równie emocjonalny, jak Niemcy do Nanga Parbat. Dwa razy byłem bardzo blisko szczytu. W 1985 roku wraz z Mirkiem Falco Dąsalem, Walkiem Fiutem i Arturem Hajzerem wyszliśmy na grań (8250 m) chyba zbyt nisko i musieliśmy zrezygnować.

W 1987 roku wraz z Arturem Hajzerem wyruszyliśmy do ataku szczytowego z obozu na wysokości 7800 m. Po trzech dniach wspinaczki weszliśmy na grań na wysokości 8300 metrów. Decyzja o odwrocie zapadłą po spędzeniu w jamie śnieżnej bardzo ciężkiego biwaku przy huraganowym wietrze. Odwrót był równie trudny co wspinaczka w górę. Mieliśmy nadzieję, że jeśli zdołalibyśmy wejść na szczyt, zeszlibyśmy na stronę zachodnią do bazy pod Everestem. Niestety, musieliśmy zjechać ścianą trzy kilometry w dół.

W 1989 roku do udziału w wyprawie na tę ścianę zostaliśmy zaproszeni przez Reinholda Messnera. W składzie wyprawy była międzynarodowa elita ówczesnego himalaizmu. Lecz mimo to nie udało się zrealizować wymarzonego planu. Zamiast kolektywnej współpracy, która w przypadku tak potężnej ściany jest konieczna, zbyt wiele było na tej wyprawie gwiazdorstwa, a także prywatnych gier. Dream team Messnera niestety nie zagrał najlepszego meczu.

Więcej już tam chyba nie pójdę – myślałem – uważałem, że nie warto. Gdyby Rosjanie nie przeszli ściany, to może należałoby pokusić się o zweryfikowanie wejścia Ćesena. Znałem już na niej każdy kamień. Jest tam zbyt niebezpiecznie, aby ryzykować w celu powtórzenia czegoś, co już zostało zrobione przez kogoś innego. Mam w sobie coś takiego, co w przypadku podejmowania nowych wyzwań jest dla mnie motorem napędowym. Na południowej ścianie Lhotse to „coś” już nie działa. Więc po co się tam pchać?

Byłem jednak na szczycie Lhotse. Po wypadku na Bhagirati II w dniu 31 sierpnia 1988 roku, w którym ucierpiał mój bark i kręgosłup (od tego czasu jestem niższy o centymetr), musiałem nosić gumowy gorset z metalowymi usztywniaczami.

Belgowie, którzy mieli zezwolenie na atakowanie Mount Everestu i Lhotse zimą, zaprosili Andrzeja Zawadę, Leszka Cichego i mnie do udziału w ich ekspedycji. W drugiej połowie grudnia Belgowie stwierdzili, że cel przerasta ich możliwości. Pod koniec grudnia poszliśmy w czwórkę (z Ingrid Bayens, Andrzejem i Leszkiem) do Kotła Zachodniego, na wysokość 6400 metrów. Niestety towarzystwo się pochorowało i groziła konieczność wycofania się. Nie chciałem jednak rezygnować. W dzień poprzedzający Sylwestra udałem się samotnie do obozu III. Po dwutygodniowej przerwie w działalności namioty były poniszczone, ale jakoś udało mi się przespać. Następnego dnia, bez zakładania obozu czwartego, wszedłem drogą normalną na szczyt, dokonując tym samym pierwszego wejścia zimowego na Lhotse. Zejście z wierzchołka z uwagi na uraz kręgosłupa było straszne. Wymyśliłem sobie, że co 20 kroków będę się kładł na stoku i odpoczywał. Wiedziałem, że nie wolno mi zasnąć bez asekuracji na stromym lodzie, a jednak zasypiałem. Po prostu traciłem świadomość. Po kilku minutach „snu” budziłem się i ruszałem dalej. Warunki były, jak to w zimie w Himalajach – dużo lodu, mało śniegu i bardzo silny wiatr. To wszystko okazało się jednak niczym w porównaniu z bólem kręgosłupa. Dotarłem jednak jakoś do „trójki”. Czekał tam na mnie Leszek Cichy, który pomimo choroby przyszedł mi z odsieczą z dołu. Był to z jego strony dowód prawdziwego górskiego partnerstwa.

Lhotse zdobyłem zimą drogą normalną, a bardzo chciałem ścianą południową.. Życie.

Autor : Krzysztof Wielicki.

poludniowa-sciana-lhotse-new1

Na zdjęciu powyżej /klikniecie 2 razy powiększa zdjęcie/ widoczna jest południowa ściana Lhotse. Oznaczono na nim :

- czerwona linia – droga polska przez płd. ścianę Lhotse

- pkt. fioletowy – szczyt główny

- pkt. niebieski – miejsce odpadnięcia Jerzego Kukuczki

- pkt. żółty – miejsce odpadnięcia Rafała Chołdy

- pkt. zielony – miejsce śmierci Czesława Jakiela

- pkt. pamarańczowy – bariera seraków, która spadła i zabiła Czesława Jakiela

- pkt. czarny – miejsce biwaku A.Hajzera i K.Wielickiego; najwyżej osiągnięty punkt (8300 m n.p.m.)

* Zobacz :

- Winter Manifesto of Krzysztof Wielicki – Manifest zimowy Krzysztofa Wielickiego /Version polish and english/

- Polish winter expedition to K2, 2002/3 /Version polish and english/

- Polish winter expedition 1980 – part 1

- Polish winter expedition 1980 – part 2

- Polish winter expedition 1980 – part 3

- Polish winter expedition 1980 – part 4

goryonline.com

Nieruchomości on line

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button


zapraszam do subskrypcji mego bloga

Poniżej przedstawiam relację znanego polskiego himalaisty Krzysztofa Wielickiego z wyprawy – Lhotse wyprawa zimowa 1988, w czasie której jako pierwszy człowiek zdobył on Lhotse zimą 31 grudnia 1988 r (drogą normalną).

Lhotse wyprawa zimowa 1988.

Lhotse (8511 m n.p.m.), Najbkiższy sąsiad Mount Everestu, znajduje się na granicy między Nepalem i Tybetem. Ze szczytu wybiegają trzy główne granie: na pólnoc ku Przełęczy Południowej i dalej w kierunku Everestu; na wschód ku Lhotse Shar (8386 m), oraz ku Nuptse (7861 m). Dwie pierwsze ograniczają spływający na wschód wielki lodowiec Kangchung. Góra ma dwie wybitne ściany. Ściana zachodnia wznosi się nad Kotłem Zahodnim (Western CWM), czyli nad górną częścią lodowca Khumbu. Natomiast nad lodowcem Lhotse piętrzy się słynna wśród alpinistów, ogromna południowa ściana południowa.

„Lhotse” w języku tybetańskim znaczy „szczyt południowy”; nazwę taką nadali górze uczestnicy brytyjskiej wyprawy rekonesansowej na Everest w 1921 roku.

Pierwszą próbę zdobycia Lhotse podjęła międzynarodowa wyprawa pod kierownictwem Normana G. Dyhrenfurtha w 1955 roku. Ernst Senn doszedł wtedy samotnie na wysokość 8100 m, do początku pólnocno-zachodniego kuluaru.

Pierwszego wejścia na Lhotse dokonała wyprawa szwajcarska w 1956 roku, niejako przy okazji drugiego wejścia na Mount Everest. Wykorzystano dobrze już znaną z atakó na Everest drogę na Przełęcz Południową. Przy dobrej pogodzie i sprawnie działającej aparaturze tlenowej, znajdujący się w świetnej formie wspinacze Fritz Luchsinger i Ernst Reiss osiągnęli 18 maja wierzchołek Lhotse poprzez kuluar w zachodnie flance. Drugie wejście na Lhotse miało miejsce dopiero w roku 1977. Wcześniej, w 1974 roku, góra była świadkiem pamiętnej próby pierwszego wejścia zimowego, kiedy to polska ekipa pod kierunkiem Andrzeja Zawady wycofała się z wysokości ok. 8200 m. Później, w październiku 1979 roku, na szczyt weszło aż ośmiu Polaków (Czok, Heinrich, Kukuczka, Skorek, Baranek, Bilczewski, Cholewa, Niklas – siódme i ósme wejście).

O ile wejścia drogą normalną odbywano często przy okazji wchodzenia na Everest, to wspaniałą ściana południowa była celem samym w sobie. Przez jej lewy kocioł próbowali wejść w 1981 roku Jugosłowianie pod wodzą A. Kunavera, dochodząc do wysokości 8100 m. Z prawej strony, właściwie już na południowej ścianie Lhotse Shar, poprowadzili drogę Słowacy w 1984 roku. W 1990 roku Tomo Cesen oświadczył, iż dokończył drogę jugosłowiańską. Autentyczność tego wejścia była przedmiotem kontrowersji i ostatecznie została zakwestionowana. W 1989 roku próbował tu swoich sił Reinhold Messner. Tragicznie zapisał się dzień 24 października tegoż roku: po pokonaniu niemal całej ściany, u wejścia w prowadzącą ku szczytowi grań, odpadł Jerzy Kukuczka, drugi w świecie zdobywca „Korony Himalajów”. Lina nie wytrzymała szarpnięcia… W 1990 ścianę przeszli Rosjanie, oceniając jej trudności jako niemożliwe do pokonania przez samotnego wspinacza.

Południową ścianę Lhotse próbowałem przejść trzykrotnie: w latach 1985, 1987, 1989. Jako Polak mam do niej stosunek równie emocjonalny, jak Niemcy do Nanga Parbat. Dwa razy byłem bardzo blisko szczytu. W 1985 roku wraz z Mirkiem Falco Dąsalem, Walkiem Fiutem i Arturem Hajzerem wyszliśmy na grań (8250 m) chyba zbyt nisko i musieliśmy zrezygnować.

W 1987 roku wraz z Arturem Hajzerem wyruszyliśmy do ataku szczytowego z obozu na wysokości 7800 m. Po trzech dniach wspinaczki weszliśmy na grań na wysokości 8300 metrów. Decyzja o odwrocie zapadłą po spędzeniu w jamie śnieżnej bardzo ciężkiego biwaku przy huraganowym wietrze. Odwrót był równie trudny co wspinaczka w górę. Mieliśmy nadzieję, że jeśli zdołalibyśmy wejść na szczyt, zeszlibyśmy na stronę zachodnią do bazy pod Everestem. Niestety, musieliśmy zjechać ścianą trzy kilometry w dół.

W 1989 roku do udziału w wyprawie na tę ścianę zostaliśmy zaproszeni przez Reinholda Messnera. W składzie wyprawy była międzynarodowa elita ówczesnego himalaizmu. Lecz mimo to nie udało się zrealizować wymarzonego planu. Zamiast kolektywnej współpracy, która w przypadku tak potężnej ściany jest konieczna, zbyt wiele było na tej wyprawie gwiazdorstwa, a także prywatnych gier. Dream team Messnera niestety nie zagrał najlepszego meczu.

Więcej już tam chyba nie pójdę – myślałem – uważałem, że nie warto. Gdyby Rosjanie nie przeszli ściany, to może należałoby pokusić się o zweryfikowanie wejścia Ćesena. Znałem już na niej każdy kamień. Jest tam zbyt niebezpiecznie, aby ryzykować w celu powtórzenia czegoś, co już zostało zrobione przez kogoś innego. Mam w sobie coś takiego, co w przypadku podejmowania nowych wyzwań jest dla mnie motorem napędowym. Na południowej ścianie Lhotse to „coś” już nie działa. Więc po co się tam pchać?

Byłem jednak na szczycie Lhotse. Po wypadku na Bhagirati II w dniu 31 sierpnia 1988 roku, w którym ucierpiał mój bark i kręgosłup (od tego czasu jestem niższy o centymetr), musiałem nosić gumowy gorset z metalowymi usztywniaczami.

Belgowie, którzy mieli zezwolenie na atakowanie Mount Everestu i Lhotse zimą, zaprosili Andrzeja Zawadę, Leszka Cichego i mnie do udziału w ich ekspedycji. W drugiej połowie grudnia Belgowie stwierdzili, że cel przerasta ich możliwości. Pod koniec grudnia poszliśmy w czwórkę (z Ingrid Bayens, Andrzejem i Leszkiem) do Kotła Zachodniego, na wysokość 6400 metrów. Niestety towarzystwo się pochorowało i groziła konieczność wycofania się. Nie chciałem jednak rezygnować. W dziń poprzedzający Sylwestra udałem się samotnie do obozu III. Po dwutygodniowej przerwie w działalności namioty były poniszczone, ale jakoś udało mi się przespać. Następnego dnia, bez zakładania obozu czwartego, wszedłem drogą normalną na szczyt, dokonując tym samym pierwszego wejścia zimowego na Lhotse. Zejście z wierzchołka z uwagi na uraz kręgosłupa było straszne. Wymyśliłem sobie, że co 20 kroków będę się kładł na stoku i odpoczywał. Wiedziałem, że nie wolno mi zasnąć bez asekuracji na stromym lodzie, a jednak zasypiałem. Po prostu traciłem świadomość. Po kilku minutach „snu” budziłem się i ruszałem dalej. Warunki były, jak to w zimie w Himalajach – dużo lodu, mało śniegu i bardzo silny wiatr. To wszystko okazało się jednak niczym w porównaniu z bólem kręgosłupa. Dotarłem jednak jakoś do „trójki”. Czekał tam na mnie Leszek Cichy, który pomimo choroby przyszedł mi z odsieczą z dołu. Był to z jego strony dowód prawdziwego górskiego partnerstwa.

Lhotse zdobyłem zimą drogą normalną, a bardzo chciałem ścianą – południoPoniżej przedstawiam relację znanego polskiego himalaisty Krzysztofa Wielickiego z wyprawy – Lhotse wyprawa zimowa 1988, w czasie której jako pierwszy człowiek zdobył on Lhotse zimą 31 grudnia 1988 r (drogą normalną).

Lhotse wyprawa zimowa 1988.

Lhotse (8511 m n.p.m.), Najbkiższy sąsiad Mount Everestu, znajduje się na granicy między Nepalem i Tybetem. Ze szczytu wybiegają trzy główne granie: na pólnoc ku Przełęczy Południowej i dalej w kierunku Everestu; na wschód ku Lhotse Shar (8386 m), oraz ku Nuptse (7861 m). Dwie pierwsze ograniczają spływający na wschód wielki lodowiec Kangchung. Góra ma dwie wybitne ściany. Ściana zachodnia wznosi się nad Kotłem Zahodnim (Western CWM), czyli nad górną częścią lodowca Khumbu. Natomiast nad lodowcem Lhotse piętrzy się słynna wśród alpinistów, ogromna południowa ściana południowa.

„Lhotse” w języku tybetańskim znaczy „szczyt południowy”; nazwę taką nadali górze uczestnicy brytyjskiej wyprawy rekonesansowej na Everest w 1921 roku.

Pierwszą próbę zdobycia Lhotse podjęła międzynarodowa wyprawa pod kierownictwem Normana G. Dyhrenfurtha w 1955 roku. Ernst Senn doszedł wtedy samotnie na wysokość 8100 m, do początku pólnocno-zachodniego kuluaru.

Pierwszego wejścia na Lhotse dokonała wyprawa szwajcarska w 1956 roku, niejako przy okazji drugiego wejścia na Mount Everest. Wykorzystano dobrze już znaną z atakó na Everest drogę na Przełęcz Południową. Przy dobrej pogodzie i sprawnie działającej aparaturze tlenowej, znajdujący się w świetnej formie wspinacze Fritz Luchsinger i Ernst Reiss osiągnęli 18 maja wierzchołek Lhotse poprzez kuluar w zachodnie flance. Drugie wejście na Lhotse miało miejsce dopiero w roku 1977. Wcześniej, w 1974 roku, góra była świadkiem pamiętnej próby pierwszego wejścia zimowego, kiedy to polska ekipa pod kierunkiem Andrzeja Zawady wycofała się z wysokości ok. 8200 m. Później, w październiku 1979 roku, na szczyt weszło aż ośmiu Polaków (Czok, Heinrich, Kukuczka, Skorek, Baranek, Bilczewski, Cholewa, Niklas – siódme i ósme wejście).

O ile wejścia drogą normalną odbywano często przy okazji wchodzenia na Everest, to wspaniałą ściana południowa była celem samym w sobie. Przez jej lewy kocioł próbowali wejść w 1981 roku Jugosłowianie pod wodzą A. Kunavera, dochodząc do wysokości 8100 m. Z prawej strony, właściwie już na południowej ścianie Lhotse Shar, poprowadzili drogę Słowacy w 1984 roku. W 1990 roku Tomo Cesen oświadczył, iż dokończył drogę jugosłowiańską. Autentyczność tego wejścia była przedmiotem kontrowersji i ostatecznie została zakwestionowana. W 1989 roku próbował tu swoich sił Reinhold Messner. Tragicznie zapisał się dzień 24 października tegoż roku: po pokonaniu niemal całej ściany, u wejścia w prowadzącą ku szczytowi grań, odpadł Jerzy Kukuczka, drugi w świecie zdobywca „Korony Himalajów”. Lina nie wytrzymała szarpnięcia… W 1990 ścianę przeszli Rosjanie, oceniając jej trudności jako niemożliwe do pokonania przez samotnego wspinacza.

Południową ścianę Lhotse próbowałem przejść trzykrotnie: w latach 1985, 1987, 1989. Jako Polak mam do niej stosunek równie emocjonalny, jak Niemcy do Nanga Parbat. Dwa razy byłem bardzo blisko szczytu. W 1985 roku wraz z Mirkiem Falco Dąsalem, Walkiem Fiutem i Arturem Hajzerem wyszliśmy na grań (8250 m) chyba zbyt nisko i musieliśmy zrezygnować.

W 1987 roku wraz z Arturem Hajzerem wyruszyliśmy do ataku szczytowego z obozu na wysokości 7800 m. Po trzech dniach wspinaczki weszliśmy na grań na wysokości 8300 metrów. Decyzja o odwrocie zapadłą po spędzeniu w jamie śnieżnej bardzo ciężkiego biwaku przy huraganowym wietrze. Odwrót był równie trudny co wspinaczka w górę. Mieliśmy nadzieję, że jeśli zdołalibyśmy wejść na szczyt, zeszlibyśmy na stronę zachodnią do bazy pod Everestem. Niestety, musieliśmy zjechać ścianą trzy kilometry w dół.

W 1989 roku do udziału w wyprawie na tę ścianę zostaliśmy zaproszeni przez Reinholda Messnera. W składzie wyprawy była międzynarodowa elita ówczesnego himalaizmu. Lecz mimo to nie udało się zrealizować wymarzonego planu. Zamiast kolektywnej współpracy, która w przypadku tak potężnej ściany jest konieczna, zbyt wiele było na tej wyprawie gwiazdorstwa, a także prywatnych gier. Dream team Messnera niestety nie zagrał najlepszego meczu.

Więcej już tam chyba nie pójdę – myślałem – uważałem, że nie warto. Gdyby Rosjanie nie przeszli ściany, to może należałoby pokusić się o zweryfikowanie wejścia Ćesena. Znałem już na niej każdy kamień. Jest tam zbyt niebezpiecznie, aby ryzykować w celu powtórzenia czegoś, co już zostało zrobione przez kogoś innego. Mam w sobie coś takiego, co w przypadku podejmowania nowych wyzwań jest dla mnie motorem napędowym. Na południowej ścianie Lhotse to „coś” już nie działa. Więc po co się tam pchać?

Byłem jednak na szczycie Lhotse. Po wypadku na Bhagirati II w dniu 31 sierpnia 1988 roku, w którym ucierpiał mój bark i kręgosłup (od tego czasu jestem niższy o centymetr), musiałem nosić gumowy gorset z metalowymi usztywniaczami.

Belgowie, którzy mieli zezwolenie na atakowanie Mount Everestu i Lhotse zimą, zaprosili Andrzeja Zawadę, Leszka Cichego i mnie do udziału w ich ekspedycji. W drugiej połowie grudnia Belgowie stwierdzili, że cel przerasta ich możliwości. Pod koniec grudnia poszliśmy w czwórkę (z Ingrid Bayens, Andrzejem i Leszkiem) do Kotła Zachodniego, na wysokość 6400 metrów. Niestety towarzystwo się pochorowało i groziła konieczność wycofania się. Nie chciałem jednak rezygnować. W dziń poprzedzający Sylwestra udałem się samotnie do obozu III. Po dwutygodniowej przerwie w działalności namioty były poniszczone, ale jakoś udało mi się przespać. Następnego dnia, bez zakładania obozu czwartego, wszedłem drogą normalną na szczyt, dokonując tym samym pierwszego wejścia zimowego na Lhotse. Zejście z wierzchołka z uwagi na uraz kręgosłupa było straszne. Wymyśliłem sobie, że co 20 kroków będę się kładł na stoku i odpoczywał. Wiedziałem, że nie wolno mi zasnąć bez asekuracji na stromym lodzie, a jednak zasypiałem. Po prostu traciłem świadomość. Po kilku minutach „snu” budziłem się i ruszałem dalej. Warunki były, jak to w zimie w Himalajach – dużo lodu, mało śniegu i bardzo silny wiatr. To wszystko okazało się jednak niczym w porównaniu z bólem kręgosłupa. Dotarłem jednak jakoś do „trójki”. Czekał tam na mnie Leszek Cichy, który pomimo choroby przyszedł mi z odsieczą z dołu. Był to z jego strony dowód prawdziwego górskiego partnerstwa.

Lhotse zdobyłem zimą drogą normalną, a bardzo chciałem ścianą – południową… Życie.wą… Życie.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 95 other followers