Polish women team on Dhaulagiri – Kinga and Kasia! /Version english and polish/

Polish Kinga Baranowska summited Cho Oyu in 2003, became the second Polish female climber to reach the summit of Broad Peak in 2006 and topped out Nanga Parbat in 2007.

A few months later, she attempted Dhaulagiri with Slovak Dodo Kopold, but the two had to give up only 100 m below the summit due to the bad weather conditions last fall.


Now Kinga is back for another shot at Dhaula, this time with another young polish woman climber: Kasia Sklodowska.

The plan

Dhaulagiri is the place to find female ace climbers this year. Gerlinde is there, Edurne is there, and now also Kinga and Kasia are approaching.

The two ladies are working separately from the other expeditions, but share base camp with Czech climbers Radek Jaros and Zdenek Hruby.

The girls will attempt the normal route in their all-female team.
Currently they are holding in Marpha, waiting for better conditions as there is lots of snow on the route to Dhaulagiri BC.

Polish Kinga Baranowska summited Cho Oyu in 2003, became the second Polish female climber to reach the summit of Broad Peak in 2006 and topped out Nanga Parbat in 2007.

Katarzyna Sklodowska has climbed Khan Tengri (7010 m), Shivling (6543 m), and attempted Dhaulagiri II (7751 m) in 2007.

Dhaulagiri Women Team – wieści z wyprawy

09.04.2008
Base Camp!! Czujemy się jakbyśmy co najmniej osiągnęły obóz II. Czytałam o różnych historiach w książkach związanych ze strajkiem tragarzy, ale teraz przeżyłam to na własnej skórze. Codziennie negocjacje, codziennie ostre konfrontacje z sirdarem i codziennie telefony to agencji. Pod koniec tych wszystkich dyskusji usłyszelismy że wszystkiemu winni są maoiści (…). Faktem jest że jesteśmy pierwszą grupą, która przedarła się przez French Pass i robiła przez kilka dni ślad. Rozbiłyśmy też dziś bazę. My z Kasią Mamy już wszystko w BC, Bo nie miałyśmy ich zbyt wiele, Radek i Zdenek czekają jeszcze na pozostałą część ekwipunku. W bazie jest w tej chwili 6 ekspedycji: 3 hiszpańskie, 2 osoby z Rosji, 1 Czech, oraz my – we czwórkę – ja z Kasią i Radek ze Zdenkiem.

07.04.2008
Dotarliśmy dziś w okolice 5 tys. m. i pierwszej przełęczy. Szliśmy prawie 12 godzin, gdyż torowaliśmy w czwórkę ślad dla naszych tragarzy, a także czekaliśmy na nich, by żaden się nie zgubił we mgle. Potwornie ciężki dzień i mnóstwo torowania w głębokim śniegu. Rozbiliśmy swoje namioty prawie na 5 tys, a jutro o 5 rano ruszamy dalej w stronę Bazy. Czeka nas jeszcze przekroczenie kolejnej przełęczy – French Pass na 5300 m. i cały dzień torowania. Trzymajcie kciuki. My padamy ze zmęczenia w swoich śpiworach.

06.04.2008
Nie ruszyliśmy się dziś z Yak Kharka ani na krok. Pół nocy wiało, sypało śniegiem i rano nie można było się ruszyć. I tak cały dzień. Doszliśmy dziś do wniosku, że nasza akcja górska zaczęła się już w Marpha, a nie w bazie jak to zwykle bywa. Kiedy pomyślę sobie, że w zeszłym roku po dwóch dniach od wylotu z Warszawy byłam juz w bazie pod Dhuala, a teraz nie mogę tam dotrzeć…

05.04.2008
Dziś dotarliśmy do Yak Kharka na prawie 4 tys. m. Śpimy w namiotach na śniegu. Jutro sprobujemy się przedrzeć do Hidden Valley na ok 5 tys. m. Mamy ogromny problem z tragarzami. Dziś doszło do ostrej konfrontacji z Sirdarem (szefem tragarzy do bazy), ponieważ tragarze nie chcą pójść do bazy, bo jest dużo śniegu. Ślad w tym momencie nieprzetarty, ale w końcu do tej bazy trzeba jakoś dotrzeć.

W Marpha / www.kingabaranowska.com /

04.04.2008
Już któryś dzień z kolei jesteśmy w Marpha. Przed nami parę dni drogi, by dostać się do bazy pod Dhaulagiri. Po drodze trzeba przekroczyć dwie wysokie przełęcze – Dampus Pass oraz French Pass, obie mające powyżej 5 tys. metrów. Niestety na drodze zalega z metr śniegu i nie można przedostać się do base campu. Dwie wyprawy – a dokładnie dwójka Rosjan oraz 1 Czech, którzy wcześniej juz dostali się do bazy przed opadem śniegu, są już na miejscu w bazie. Reszta – np. ekipa hiszpańska zamierza się wybrać do bazy helikopterem, by ominąć te ogromne zaspy na drodze i w ogóle dotrzeć jakoś do bazy. Ja pamiętam mój lot helikopterem do BC zeszłej jesieni i musze przyznać, że było to dobre rozwiązanie – na tej właśnie górze.

W drodze do Marpha

My z Kasią wykorzystujemy ten czas przymusowego postoju na aklimatyzację. Wczorajszą noc spędziłam w Muktinath na wysokości 3700 m, w świętym buddyjskim miejscu, przepięknie położonym na wzgórzu. Stamtąd tez można było zobaczyć wierzchołek Dhaulagiri.

02.04.2008

Wczoraj dotarłyśmy małym lokalnym samolotem jeszcze dalej na zachód, do miejscowości Jomosom, a następnie ruszyłyśmy pieszo do Marpha.
Nasze bagaże powoli odnajdujemy, te wysłane w cargo parę tygodni temu, na nas tu czekają. Stąd właśnie, z Marpha, ruszamy karawaną do bazy. Czeka nas parę dni drogi. Wiemy też, że na razie przejście do bazy jest “odcięte od świata”. Na drodze leży półtora metra śniegu i nikomu nie udało się “przedrzeć” do bazy od paru dni.
Marpha jest dość nisko położona, bo na około 2,5 tys. metrów, więc cały proces aklimatyzacji jeszcze przed nami. Powoli przygotowujemy się z Kasią do karawany. Zbieramy siły na kolejne dni marszu i delektujemy się ostatni raz, co prawda zimną, ale zawsze wodą lecącą z kranu.:-) Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa, które przyszły w smsach.

Kinga i Kasia

31.03.2008

Wczoraj przyleciałyśmy do Kathmandu i zaraz zabrałyśmy się za wszystkie niezbędne formalności.
Lot wraz z przesiadkami trwał prawie dobę, wcale nie spałyśmy, więc wczorajszy dzień był też ciężki. Sporo załatwiania i biegania po różne sprawunki.
Nasze bagaże z cargo już wcześniej dotarły do Jomosom, my zaś dziś przyleciałyśmy do Pokhary, przepięknego miejsca na ziemi, położonego nad jeziorem Phewa. Zawsze sobie obiecuję, że tu przyjadę kiedyś od tak, je pozwiedzać i tu pobyć, bo nigdy nie mam czasu na to, gdy jestem na wyprawie.
Pokhara jest oddalona około 200 km od Kathmandu i położona blisko masywu Annapurny. Jednakże nie jest tak `tłoczna` jak Kathamndu, w którym żyje powyżej miliona mieszkańców (wraz z Patanem i Bhatgaun) i o wiele przyjemniejsza.
Tak jak wspominałam, `działam` w górach razem z Katarzyną, wspinaczką z Olsztyna, zaś w bazie będziemy razem z dwójką Czechów – Radkiem i Zdenkiem, którzy są bardzo dobrymi himalaistami. Będą się wspinać inną drogą niż nasza, jednakże bazę będziemy mieli wspólną.
Wiemy też, że w bazie już są wspinacze, no i że pogoda na razie śnieżna. Mam nadzieję jedynie, że śniegu w tym roku będzie mniej niż ostatniej jesieni.
Pozdrawiam Was z Pokhary, no i jak zwykle myślcie ciepło o mnie i Kasi :-)Bieżące informacje na: www.kingabaranowska.pl
/zródło : http://www.goryonline.com/ /
AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Advertisements

2 Responses

  1. […] – Polish women team on Dhaulagiri – Kinga and Kasia! /Version english and polish/ […]

  2. […] – Polish women team on Dhaulagiri – Kinga and Kasia! /Version english and polish/ […]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: