HiMalayan Expedition – Dhaulagiri 2008 part 5. HiMalajska Wyprawa Ryszarda Pawłowskiego – Dhaulagiri 2008 cz. 5. /Version english and polish/

HiMalayan Expedition – Dhaulagiri 2008 – in review.

Expediotion grounded for good…(Jomoson, 8 April 2008 )

We can risk a conclusion that our expedition has suspended its activity for an undefined period of time. We are grounded. We were not able to find any porters willing to climb the snowy Dampus Pass and the French Pass (5360m) despite generous fees offered by us.

Due to the ongoing election campaign and bad weather, we were also not able to rent a helicopter.

2nilgiri-widok-z-lotniska-z-jomosomnewToday we have split our team in two. The “air” group, consisting of Artur Hajzer and Robert Szymczak together with most of our luggage and two Nepalese porters, is located at the Jomosom airport – they are trying to organise a plane to the Base Camp. While the „land” group – Rysiek Pawłowski, Piotr Snopczyński, Bogdan Kaszycki and one of the Nepalese – is still remaining in Marphie with a smaller portion of our luggage and trying to find porters to transport our equipment by land.

The situation is rather difficult, and has been like that for many days. We are running out of expedition’s supplies, and our patience is being heavily tested.

Today, April 8, we made the first serious „attempt” to transport our equipment by a chopper. Unfortunately, strong wind dispersed our hope. The next attempt tomorrow. Keep your fingers crossed.

Artur Hajzer

Towards Dampuss Pass (12 April 2008 )

I – THIS ISN’T SPORT. IT’S tranSPORT!

Our expedition has been struggling for 12 days in order to reach the Base Camp. An old saying turns out true: Himalayan climbing isn’t a sport – it’s mainly transport. Snowy passes – the Dampuss Pass and the French Pass – have trapped our team for 8 days. No matter how well trained you are, how well acclimatised or perfectly prepared –moody weather, snow on the caravan’s route, and Nepalese elections have been enough to cancel all our sports plans. In this discipline still too much depends on logistics and social environment of every expedition. On April 10, Pawlowski, Kaszycki, and Snopczynski set off with half of our loads and a group of 26 porters. On April 11, they were planning to reach the Dampuss Pass 5250m but an afternoon spell of bad weather, heavy rain, snow and strong wind forced them to stop and set up a bivouac below the Dampuss Pass at the altitude of 4850 m. At night there was more snowfall. Now (April 12, morning) the snow is ankle-deep. Despite this the group is planning to march on. Although one of the porters abandoned his load and went back, it seems that the rest of the porters are sufficiently motivated and ready to continue their march.

II – REKORD BROKEN ON DHAULAGIRI

Our porters – the only ones that we were able to find and the only ones that are operating on this side of the mountain – agreed to carry loads from Jomsom to the Base Camp but only at a record wage of 133 USD (8000 rupee for 3-4 days of marching). Complaints at the rate of the wage were even expressed by the local head of the village, Mr.Bhakti, who was scared by other expeditions that had told him that at such a rate no climbers would approach the Base from this side of Dhaulagiri. Transport by helicopter turns out to be much cheaper. We would also rent a helicopter if it was only possible. Unfortunately, due to Nepalese elections on April 10, all air traffic was suspended.

III – SLY OLD FOXES DON’T WORK

Meanwhile Artur Hajzer and Robert Szymczak are securing the back of the expedition. They stayed behind with the rest of the loads in Jomson. It is still possible that they will be able to organise air transport to the Base by a chopper. Artur and Robert pass their days training, jogging, doing joga, relaxing in local sauna and planning the future mountain action.

Greetings

HiMalayan Expedition Dhualagiri 2008

Wyprawa uziemiona na dobre…(Jomoson 8 kwietnia 2008 )

Relacja : Artur Hajzer

Można zaryzykować stwierdzenie, że nasza wyprawa jakby zawiesiła działalność na czas nieokreślony. Jesteśmy unieruchomieni. Nie udało nam się za żadne pieniądze znaleźć tragarzy chętnych do przekroczenia zaśnieżonych przełęczy Dampus i French Pass 5360m. Nie udało nam się też z/w na kampanie wyborczą i przez nienajlepszą pogodę wynajęcie helikoptera.

2nilgiri-widok-z-lotniska-z-jomosomnewNa dzisiaj ekipa podzielona jest na dwie części. Artur Hajzer i Robert Szymczak (grupa “lotnicza”) z większością bagażu i dwoma Nepalczykami z obsługi wyprawy koczuje na lotnisku w Jomosom, starajac sie załatwić przelot do bazy.

Rysiek Pawłowski, Piotr Snopczyński, Bogdan Kaszycki i jeden Nepalczyk (grupa “lądowa”) pozostają w Marphie z mniejszą częścią bagażu, na transport, którego drogą lądową próbują znaleźć porterów.

Sytuacja jest trudna, bo trwa już wiele dni. Topnieją zasoby wyprawy, a i nasza cierpliwość wystawiona jest na poważną próbę.

3widok-na-french-pass-5360-mnewW dniu dzisiejszym, 8 kwietnia doszło do pierwszej “poważnej” próby transportu helikopterem. Niestety… Zbyt silny wiatr pogrzebał nasze nadzieje. Kolejna próba jutro. Trzymajcie kciuki.

Pod Dampuss Pass (12 kwietnia 2008 )

I – TO NIE JEST SPORT. TO JEST tranSPORT

Nasza wyprawa już dwunasty dzień walczy o dojście do bazy. Potwierdza się stare

porzekadło, że himalaizm to nie jest sport. To jest głównie transport. Zaśnieżone przełęcze Dampuss I French Pass 5360m uwięziły nasz zespół w Marphie i Jomsom aż na 8 dni. Na nic zdają się treningi, przygotowania kondycyjne i aklimatyzacyjne skoro kapryśna pogoda, śnieg na trasie karawany, wybory i sytuacja polityczna w Nepalu skutecznie krzyżują plany naszej sportowej wyprawy. Zbyt wiele ciągle zależy w tej dyscyplinie od tzw. “zaplecza”: logistyki i otoczenia społeczno – politycznego ekspedycji. Dopiero 10 kwietnia zespół: Pawlowski, Kaszycki, Snopczynski z połową ładunków i grupą 26 tragarzy wyruszyli w górę. 11 kwietnia mieli przekroczyć Dampuss Pass 5250m, ale popołudniowe załamanie pogody, zacinający deszczem i śniegiem w oczy silny wiatr zmusił karawanę do zatrzymania i biwaku z tragarzami w namiotach pod przełęczą Dampuss na wysokości 4850 m. W nocy dopadało śniegu. Teraz (12 kwietnia rano) jest go tam powyżej kostek. Mimo to grupa przygotowuje się do dalszego marszu. Choć jeden tragarz porzucił ładunek i wrócił na dół to reszta porterów zdaje się być odpowiednio zmotywowana do dalszego marszu.

II – REKORD NA DHAULAGIRI POBITY

Nasi tragarze, jedyni jakich udało się znaleźć i jedyni jacy są “w akcji” od tej strony góry zgodzili się iść z Jomsom do bazy ale tyko za rekordowa stawkę 133 USD (8000 rupii za 3-4 dni marszu). Reklamacje na to wynagrodzenie złożył na nasze ręce nawet miejscowy sołtys, Mr.Bhakti, którego inne wprawy postraszyły, że przy takiej stawce żadne inne ekspedycje od tej strony na Dhaulagiri pochodzić już nie będą. Transport helikopterem wychodzi znacznie taniej. My też wynajęlibyśmy helikopter gdyby nie to, ze z powodu wyborów 10 kwietnia wszelki transport lotniczy został wstrzymany.

III – CWANE LISY KITY NIE MOCZĄ

Tymczasem Artur Hajzer i Robert Szymczak zabezpieczają tyły wyprawy i jej pieszy szturm przez przełęcze Dampuss i French do bazy. Pozostali oni z drugą połową ładunków w Jomsom. Niewykluczony jest ciągle ich transport do bazy drogą lotniczą – helikopterem. Kolejne dni schodzą Arturowi i Robertowi na treningach, joggingu, jodze, relaksie w lokalnej saunie i koncentracji przed przyszłą akcją górska.

Pozdrawiamy

HiMalajska Wyprawa Dhualagiri 2008

źródło : www.himountain.pl

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: