Kinga Baranowska summit Manaslu. Kinga Baranowska pierwszą Polką na Manaslu – kronika wyprawy cz.1./Version english and polish/

Kinga Baranowska the first Polish woman climber to reach the Summit of Manaslu.

Manaslu Piotr Pustelnik received an SMS late Sunday stating that Kinga Baranowska and Edurne Pasaban bagged Manaslu.

Kinga’s Summits :

Cho Oyu (8201 m) – October , 2003 ;

Broad Peak (8047 m) – Julay 22, 2006 – The 11 woman ascent;

Nanga Parbat (8125 m) Julay 18, 2007;

Dhaulagiri (8167 m) May 01, 2008.

Manaslu (8156 M) October 5, 2008

Official site : http://www.kingabaranowska.com/
Kinga Baranowska, first Polish woman to reach the summit of Manaslu

On 5th of October Kinga Baranowska as the first Polish woman (Alpinus Expedition Team, KW Warsaw) summited Manaslu (8163 m) which is located in Nepal (see Exatel Alpinus Expedition – Manaslu 2008). This year it’s Kinga’s second eight-thousander. Previously, on May 01, 2008 she reached the summit of Dhaulagiri (8167 m).

Kinga reports:

Today, at 10 am local time I reached the summit of Manaslu. The rest of the day I was descending and breaking the camps. I reached the base camp just for the dinner. I feel very tired, but also extremely happy. I would like to thank all who kept their fingers crossed for me. As soon as I get some sleep, I’ll write more 🙂

Chronicles of the expedition, part 1.

Reports by Kinga Baranowska :

09.10.2008

It’s boiling hot. In those conditions umbrellas are inevitable in order not to lose your skin at the very first day. From the beginning we use the highest sunscreens but it’s hard to keep every inch of your body protected. So far we have spent the nights in: Soti, Khola, Machhakhola, Jagat and today in Deng. Tomorrow we’re heading off to Namrung. Every day we walk about 8 hours, together with our porters. We need to be sure that all our luggage gets to the base camp on time, which I hope to reach in 3 days. Beautiful views and a friendly atmosphere in the Spanish group (which I joined) compensate us the hardships of the expedition. My lost luggage is supposed to be transported to the camp by helicopter. Greetings from the beautiful Nepal J

A map of route to the base camp.

09.06.2008
We have reached Soti Khola. The heat is unbearable. Even the declared sauna goers can barely stand such a high temperature. We are only at the height of 700 m, and it’s still a long way until we get to the base camp at 5000 m. We pass villages, that look like ones from the 19th-century. We go uphill, along the Budhi Gandaki river, where at the end of the day we can cool ourselves and take a bath.

09.05.2008
Today I’m on my way to the base camp. It is still 10-day march away. I couldn’t wait longer for my luggage, not knowing if I get it at all. Therefore I did some shopping in Kathmandu, because all I had with me were jeans and a shirt. Luckily my luggage was found in Milan and I would like to thank the person who helped in finding it. All I need is to figure out how to transport the luggage to the base camp, as soon as it gets to Kathmandu. Today we have planned to reach Arughat by car, but halfway between the cities the road was impassable. We were faced with several hour long march, and Arughat was beyond our reach today. It’s still hot, 40 Celsius degrees hot.

09.03.2008

At 4.30 p.m. I have finally got to Kathamandu. Already at the airport it came out that my luggage is lost. It’s going to be a tough one.

The equipment for an eight-thousander is prepared carefully and in Kathmandu it’s hard to replace it with anything reasonable. Especially taking my height into consideration.

None of the airports has found my luggage. I’m still thinking if I should wait one more day, or should I start looking for a new equipment. Meanwhile I have to wear the clothes I took, and borrow some T-shirt from my friends L

25.08.2008

I spent last months restoring my strength after Dhaulagiri and preparing for a new expedition – to Manaslu. This was my first summer in Poland for many seasons. The expedition I planned for summer was rescheduled to start in autumn. At first I planned to go to Manaslu with Kasia Skłodowska (you should remember her from Dhaula), but she told me she won’t be able to make it. I’m going to Kathmandu exactly in a week. I need to go through all the formalities regarding the Manaslu expedition right now. There’s still a lot to do. I can’t wait to board the plane. On 1st of September.

For further information about the expedition check out Kinga’s reports, part 2.

Sponsor sof the expedition:
Alpinus  www.alpinus.pl
EXATEL company- www.exatel.pl

Further details: www.kingabaranowska.pl

sorces: – http://www.goryonline.com/http://www.wspinanie.pl/

Kinga Baranowska pierwszą Polką na Manaslu.

5 października Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team, KW Warszawa) stanęła, jako pierwsza Polka na szczycie Manaslu (8163 m) położonym w Nepalu (zob. Exatel Alpinus Expedition – Manaslu 2008).

Jak donosi sama Kinga:

Dziś o godzinie 10 czasu nepalskiego stanęłam na szczycie Manaslu. Resztę dnia schodziłam w dół zwijając obozy, na kolację byłam już w bazie. Czuję się bardzo zmęczona, ale szczęśliwa. Dziękuję wszystkim, którzy o mnie ciepło myśleli. Więcej napiszę już jutro, jak trochę odeśpię-:)

Kronika wyprawy cz.1.

Relacje – Kinga Baranowska :

10.09.2008
Upały, upały, upały. W ciągu dnia idziemy pod parasolami by już od pierwszych dni nie stracić skóry, od początku też używamy najwyższych filtrów ale i tak nie da się upilnować każdego kawałka na skórze. Mieliśmy noclegi po drodze w: Soti, Khola, Machhakhola, Jagat i dziś w Deng. Jutro ruszamy do Namrung. Dziennie idziemy średnoi ok 8 godz, razem z naszymi tragarzami. Idziemy równo z nimi by mieć pewność, że wszystkie nasze bagaże dotrą do bazy z nami. Myślę że za 3 dni powinniśmy wreszcie do tej bazy dotrzeć. Upalne i uciążliwe czasem przez to dni wynagradzają nam piękne widoki oraz dobra atmosfera w grupie hiszpańskiej razem z którą podążam. Mój zaginiony bagaż ma podobno polecieć helikopterem do bazy (mam nadzieję, że tak się stanie). Pozdrawiam Was z przepięknego Nepalu 🙂

Mapka trekkingu do bazy

06.09.2008
Dziś dotarliśmy do Soti Khola. Straszny upał! Już o 7 rano z nas wszystkich lał się pot i nawet najwięksi saunowi twardziele mieliby problemy z wytrwaniem w tym ukropie 😦
Jesteśmy zaledwie na ok. 700 m wysokości, do bazy na 5 tys. jeszcze kawał drogi. Mijamy mnóstwo wiosek wyjętych jak z XIX w. Idziemy pod górę, wzdłuż rzeki Budhi Gandaki i dzięki temu możemy pod koniec dnia się wykąpać. Jest to chyba najfajniejszy moment dnia, wejść po tym skwarze do zimnej wody.
Przylgnął do mnie utwór Anny Marii Jopek i Pata Methenego ‘Tam gdzie nie sięga wzrok’. Towarzyszy mi wiernie podczas długich marszów w stronę Manaslu.

05.09.2008
Jestem dziś w drodze do bazy. Czeka mnie około 10 dni marszu. Nie można już było dłużej czekać na bagaż, tym bardziej, że w ogóle nie było wiadomo, czy dotrze. Tak więc pokupowałam różne rzeczy w Kathmandu bo jedyna co miałam przy sobie to jeansy i koszula. Na szczęście dziś (podobno!) moje rzeczy odnalazły się w Mediolanie. Przy tej okazji dziękuję pewnej osobie za osobiste zaangażowanie by go odleźć. Muszę jeszcze wykombinować jak go dotransportować do bazy, gdy wreszcie pojawi się w Kathmandu. Jakoś będzie mnie gonił..
Dziś mieliśmy dotrzeć samochodem z Kathmandu do Arughat ale od połowy droga była już nieprzejezdna. Spotkał nas nieprzewidziany kilkugodzinny marsz, a do Arughat nawet nie dotarliśmy. Jest potwornie gorąco, duszno i parno – jak w saunie. Odczuwalnie jakby ze 40 st.

03.09.2008
Wczoraj dotarłam do Kathmandu, o 16.30 czasu miejscowego. Już na lotnisku okazało się, że nie ma mojego bagażu. Ciężka sprawa 😦
Ekwipunek na wyprawę na ośmiotysięcznik starannie się przygotowuje i tak naprawdę ciężko jest go w Kathmandu czymś sensownym zastąpić. Tym bardziej przy moim wzroście…
Na razie ani widu ani słychu. W żadnym porcie lotniczym jak na razie nie znaleziono moich rzeczy i prawdę mówiąc nie wiem co tu zrobić: czy czekać jeszcze jeden dzień, czy też kompletować wszystko od nowa. Tym czasem chodzę w tym, w czym wyjechałam z Polski, pożyczając od przyjaciół jakieś T-Shirty 😦

25.08.2008
Ostatnie miesiące to była głównie regeneracja po Dhaulagiri oraz ciężkie przygotowania do następnej wyprawy – na Manaslu. To było też moje pierwsze lato od kilku sezonów spędzone w Polsce. Moja wyprawa zaplanowana na lato, została przełożona na jesień. Miałam jechać na Manaslu z Kasią Skłodowską, którą pamiętacie z Dhaula, niestety nie mogła ze względów zawodowych, tak więc wyruszymy gdzieś razem w przyszłym roku.
Dokładnie za tydzień wsiadam w samolot i lecę do Kathmandu. W tej chwili dopinam wszystkie niezbędne formalności związane z ekspedycją na Manaslu. Oj dużo ich… i pewnie dopiero w samolocie poczuję, że wyprawa się rozpoczęła.
A więc start – 1 września.

Wkrótce więcej informacji o wyprawie, m.in. relacje Kingi cz.2.

Sponsorzy wyprawy:
Alpinus – www.alpinus.pl
firma EXATEL – www.exatel.pl

Bieżące informacje na: www.kingabaranowska.pl

źródła : – http://www.goryonline.com/http://www.wspinanie.pl/

goryonline.com

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: