Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.7.

KINGA BARANOWSKA RUSZA NA KANCZENDZONGĘ (8586 M) cz.7.

Cel:

Celem wyprawy jest wspinaczka na Kanczendzongę (8598 m) – trzeci najwyższy szczyt świata.

Termin realizacji :

Wspinaczka planowana jest od początku kwietnia do końca maja.

Opis wyprawy:

Wejście na szczyt jest przewidziane ścianą południowo-zachodnią .

Na zdjęciach poniżej pokazano drogę na szczyt.

kang-recorregut_cb-cimFot. Ferran Latorre

kang-recorregut_c2-cimFot. Ferran Latorre

Szczyt położony jest we wschodniej części Himalajów na granicy Indii i Nepalu. Kanczendzonga (ang. Kangchenjunga) – 8598 m n.p.m. (wg innych źródeł 8586 m). W języku tybetańskim oznacza „Pięć Skarbnic Wielkiego Śniegu”). To trzeci szczyt Ziemi i drugi co do wysokości szczyt Himalajów, położony na granicy Nepalu z Sikkimem.

Jak do tej pory żadna Polka nie stanęła na wierzchołku Kanczendzongi, trzymamy zatem kciuki za pierwsze polskie kobiece wejście na ten wierzchołek.

Warto przypomnieć , że Wanda Rutkiwicz zaginęła w 1992 podczas ataku szczytowego na Kanczendzongę.

Sylwetkę Kingi Baranowskiej przedstawia post :

Kinga Baranowska – famous Polish climber. /Version english and polish/

Relacje z wyprawy Kangchenjunga Expedition 2009.

11.05.2009

Nadrabiam zaległości we wszystkim: spaniu, czytaniu, pisaniu, jedzeniu. Dziś na obiad tradycyjna hiszpańska (baskijska) potrawa z ryb, specjalnie przywiezionych aż z Europy: “bacalado”. Ryby przygotowuje się już 2 dni wcześniej namaczając je w wodzie. Następnie przyprawia się w cebuli, czosnku i na bardzo gorącym oleju – gotuje. Muszę Wam powiedzieć, że to był najpyszniejszy obiad do tej pory jaki tu jadłam. Nakręcilam z tego kawałek filmu, więc pewnie będziecie mogli zobaczyć rezultat.

Baranowska Kangch_2009 10.05 Our team in Bace Camp 10.05.2009 Nasza ekipa w Base Camp

10.05.2009

Nigdy nie wiem, który dzień tygodnia. Kalendarz z dniami tygodnia, jest w górach niepotrzebny. Ale ok, po krótkim zastanowieniu, uświadamiam sobie, że niedziela i jak co weekend, łączenie na żywo z DDTVN. Mówię słabym głosem do telefonu satelitarnego, staram się nie stracić sygnału satelity, który lubi uciekać. Po programie dostaję smsy: Kinga, kiedy wchodzisz na szczyt?
Wiem, że dla ludzi nie związanych z górami wydaje się to długo, ale taki jest proces aklimatyzacji. Jeśli chce się wejść na 8600 m bez tlenu tyle to właśnie trwa. I tak mieliśmy do tej pory wiele szczęścia do pogody i cały czas zasuwaliśmy bez próżnowania.
Teraz zasłużony odpoczynek, organizm musi się zregenerować. Bazę zasypuje coraz bardziej, trzeba odśnieżać w nocy namioty, by się nie połamały.
Relacja dźwiękowa – na antenie Dzień Dobry TVN zobacz i posłuchaj

9.05.2009

Powrót bezpośrednio z trójki. Czuję jakby mnie nie było w bazie z 1,5 tygodnia. To jak powrót z innego świata, do cywilizacji – choć ciężko mówić o cywilizacji na 5500 m (….).

Baranowska Kangch_2009 09.05 Zejscie z obozu III 09.05.2009 Zejscie z obozu III

Z tej racji, że byliśmy z Alberto sami w trójce, a w nocy potwornie wiało i padało, cała drogę w dół torowaliśmy w śniegu powyżej kolan. Dodatkowo nas to wymęczyło. Razem z naszymi śladami zjeżdżały małe lawiny, trzeba było bardzo uważać. Na płaskim lodowcu między dwójka a jedynką, wszystkie złowrogie szczeliny zasypane, wszyscy wiąża się tu liną.
Po zejściu do bazy siedzę w mesie i pochłaniam kubek herbaty za kubkiem. Czuję, że jestem odwodniona, mimo, że staraliśmy się regularnie pić i co nieco jeść. Znów po zejściu do bazy nastała zła pogoda i cieszymy się, że możemy bez wyrzutów sumienia odpoczywać. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty.
Po południo dotarli wreszcie do bazy dwaj pozostali uczestnicy wyprawy: Oscar Cadiach oraz Julen Reketa. Byli wcześniej na innych wyprawach. Jest nas teraz dziewiątka w bazie.
Pod wieczór jestem tak zmęczona, że nie mogę do późna zasnąć. Stopniowo zasypuje mój namiot w bazie, tak że rano jest z pół metra śniegu więcej…

8.05.2009

Cały dzień na 7200 m. Budzę się z lekko opuchniętą twarzą, to znak, że wysokość robi swoje.

Baranowska Kangch_2009 07.05 W trojce na 7200 m 07.05.2009 W trójce na 7200 m

Zatrzymanie płynów w organizmie. Około południa już lepiej, sikanie wraca do normy i zmuszamy się z Alberto, by wyjść w stronę obozu IV (ok. 7700 m), ale generalnie nie jesteśmy zbyt rześcy. Powyżej trójki tak bardzo wieje, że ledwo co widać. Zostaliśmy w obozie trzecim sami, wszyscy zeszli do bazy, gdyż albo stwierdzili, że już są zaklimatyzowani, albo już mieli dość przebywania na tej wysokości i z powodu złego samopoczucia zdecydowali się na zejście.
Po małym spacerze (czyt.: dwugodzinnej tyradzie!) do końca dnia już tylko gotowanie, picie i małe jedzenie; polskich rzeczy oczywiście, bo nie ufam tym wszystkim słodyczom, ani cola cao na tej wysokości, które Hiszpanie z upodobaniem zabierają do góry. Na myśl o słodyczach robi mi się niedobrze, wolę jakiś lekki ser, krakersy i miętowa herbatę.
W nocy tak bardzo wieje i pada, że ciężko spać. Budze się zmęczona i z bólem głowy.
Czas schodzić.

7.05.2009

Dojście do obozu III na 7200 m, no i oczywiście wszystkie związane z tym czynności typu kopanie platformy, rozbijanie namiotów, żmudne gotowanie itd.

Baranowska Kangch_2009 07.05 Przed obozem trzecim_ok. 7 tys. metrow 07.05.2009 Przed obozem trzecim ok. 7 tys. m

Ciężka dla mnie ta droga. Nie wiem o co chodzi: czy o to, że pokonuję ją po raz pierwszy, czy o to, że nie spałam w ogóle w nocy przez ten potworny wiatr Myślałam też, że już wszystkie największe, spionowane seraki za mną, a tu proszę.. Jeden szczególnie nieprzyjemny, na maxa wylodzony, z mega twardym lodem. Trzeba się naprawdę natrudzić by wbić raka i dziabę, oj ciężko mi bardzo z tym plecakiem, klne pod nosem, z góry na dodatek lecą pyłówki…
Po dojściu jestem nieziemsko zmęczona. Pod koniec drogi, już modlę się w duchu, by obóz byl bliżej, tuż za wzniesieniem… Doszłam, ryjąc nosem w śniegu.

Baranowska Kangch_2009 07.05 W trojce 07.05.2009 W trójce

Przebywanie na tej wysokości nie należy do przyjemności. Ciśnienie w granicach 400 hPa, tlenu w powietrzu niewiele (30% tego co npm) tak więc każda czynność to jak poruszanie się muchy w smole. Oczywiście normą jest, że niewiele się je, bo żołądek się broni przed przyswajaniem i trawieniem.
Śpię natomiast całkiem nieźle, ale podejrzewam, że to że zmęczenia. Czuję każdy mięsień.

6.05.2009

Wyszliśmy z Alberto bezpośrednio do obozu II. Zajęło nam to około 7 godzin, z prawie godzinną przerwą w jedynce. Nie podejrzewałam siebie wcześniej o to, że mogę ten dystans przemierzyć, ale jednak aklimatyzacja robi swoje. Jedna osoba z naszego teamu wyszła dzień wcześniej, spała w jedynce i tam na nas czekała. W jedynce spędzamy czas z Nives i Romano z Włoch, którzy zawrócili spod Annapurny.

Baranowska Kangch_20 06.05 W jedynce_z Nives, Romano i Alberto 06.05.2009 W jedynce z Nives, Romano i Alberto

W dwójce na 6650 m potwornie wieje, nie mogę spać przez ten hałas. Rano bez zmian. Przez krótkofalówkę dowiaduję się, że w trójce noc jeszcze gorsza, ludzie w ogóle nie spali, są przemęczeni. Wstaje ledwo żywo i czekam aż wiatr trochę ucichnie. Część osób decyduje się schodzić z trójki, bo bolą ich głowy.
Wreszcie wiatr trochę ustaje i około 10:00 decyduję się z Alberto wyjść na 7200 m; chcemy koniecznie wykorzystać to wyjście na uzyskanie niezbędnej nam aklimatyzacji. Wiemy, że pogoda ma się zmienić lada moment na jeszcze gorszą i nie będzie już tak pięknie jak dotychczas. Musimy założyć obóz III.

* posty o wyprawach Kingi na mojej stronie kliknij : Kinga Baranowska

** poprzednie posty :

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.6.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.5.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.4.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.3.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.2.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.1.

Polish Himalaya Expeditions 2009 part 4. Himalaje 2009 – polskie wyprawy, cz. 4. /Version english and polish/

video – Kinga Baranowska w Kathmandu Kangch 2009

goryonline.com

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

2 Responses

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: