Kinga Baranowska, first Polish woman to reach the summit of Kangchenjunga – video. Nowe relacje o zdobyciu szczytu.

Kinga Baranowska, first Polish woman to reach the summit of Kangchenjunga.

Kinga’s Summits :

Cho Oyu (8201 m) – October , 2003 ;

Broad Peak (8047 m) – Julay 22, 2006 – The 11 woman ascent;

Nanga Parbat (8125 m) Julay 18, 2007

Dhaulagiri (8167 m) May 01, 2008  – first Polish woman

Manaslu (8156 m) October 5, 2008  – first Polish woman

Kangchenjunga (8586 m) May 18, 2009  – first Polish women

Chronicles of the expedition, part 11.

Kinga Baranowska, first Polish woman to reach the summit of Kangchenjunga.

On 18th of May Kinga Baranowska as the first Polish woman (Alpinus Expedition Team, KW Warsaw) summited Kangchenjunga (8586 m) which is located in Nepal.

Kangchenjunga have been summited in high winds – however, descent on Kang is reportedly very difficult.

Kinga summited alone and dedicated her top to Wanda Rutkiewicz’s memory.

Details are also expected on the summiteers’ safe return in BC.


* Official site : – http://www.kingabaranowska.com/

** – all my post, select category :  – Kinga Baranowska

Kinga Baranowska pierwszą Polką, która zdobyła Kanczendzonge.

18 Maja 2009 Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team, KW Warszawa) stanęła, w późnych godzinach popołudniowych czasu lokalnego, jako pierwsza Polka na szczycie Kangchenjunga (8586 m) położonym w Nepalu.

Kronika wyprawy cz.11.

Relacja – Kinga Baranowska:

21.05.2009

Nie spalam cala noc. Z powodu kaszlu. Rano, około 5.00 wyczołgałam się z namiotu, by zdobyć coś do picia i ulżyć swoim drogom oddechowym, które ucierpiały z powodu zimnego powietrza. Cala baza kaszle. Do tego stopnia rozlega się kaszel, ze sa to wręcz ataki, trwające po kilka minut. Jorge Egocheaga, z grupy Edurne, który musiał zejść z obozu IV, z powodu właśnie kaszlu – złapał taki atak kaszlu w zejściu i złamał mu zebro. Wiem, ze to brzmi niewiarygodnie, ale kaszel – to “norma” po przebywaniu na tej wysokości i ciągle w ujemnej temperaturze.
Teraz musimy pic dużo płynów, w ciągu paru dni przejdzie.
(….)
Kibelek w bazie się zawalił. Musiałam przytrzymać jedna ręką ścianę namiotu, by w ogóle tam wejść. Czas ja opuścić. Pewien etap został zakończony. Grupa Edurne zwinęła się z samego rana, helikopterami opuszczają bazę. Trzeba przyznać, ze szybko się uwinęli, ale prawda tez taka, ze Alex i Edurne maja odmrożenia, Juanito cierpi, bo nie ma żadnych palców u stop i dla niego wspinaczka tutaj to jak droga przez mękę (tez przymroził sobie stopy), Jorge – złamane zebro od kaszlu, jedynie Asier i Ferran trzymali się jako tako. Dla Ferrana – cala ta ekspedycja to dodatkowy “job” bo chodzi z kamera. Nie zazdroszczę.
U mnie Juanjo – odmrożone trzy palce, ale niegroźnie, Koke – odmrożony nos, Alberto – odmrożony jeden palec u stopy, reszta jako tako wygląda. Oscar i Julien dopiero wychodzą do góry, gdyż dotarli do bazy dużo później. Atak szczytowy – dopiero przed nimi. Oriol wcale nie zamierzał atakować szczytu, wiec nie był za wysoko, Miguel – nie wiem, nie widziałam spreza przez cala wyprawę, tak wiec najmniejsza przeciwność powoduje: “odpuszczam”.
Jedna osoba z mojej ekipy podała informacje, ze była 20 min. przed szczytem, w rezultacie – były to 4 godz. Kiedy zwróciłam na to ten mały szczegół uwagę, nie zostało to miło przyjęte. No cóż…. chyba na początku nikt nie wierzył, ze ja w ogóle mogę się gdziekolwiek wspiąć, a już na pewnie nie na sam szczyt Kanczendzongi. Kobiecych wejść jest tu naprawdę niewiele, moje to chyba piąte.

20.05.2009

Jesteśmy wszyscy w bazie. Dopiero dziś zeszliśmy. Wczoraj zdecydowaliśmy się spać w obozie II – ja przynajmniej, dwie osoby zostały wyżej w trojce. Pisze w tym momencie o moim – dziesięcioosobowym teamie. Gwoli jasności: na szczycie stanęłam 18 maja około 17.00. Późno, choć jeszcze przez dwie godziny było jasno. Jednakże późno. Przede mną (jakieś 20 min) na szczycie stalą Edurne Pasaban, Asier, Juanito Orizabal i Szerpa Edurne. Wcześniej na szczycie stanął Ferran Latorre, zaś jeszcze wcześniej tego dnia Koreanka z tlenem. Ja do szczytu zmierzałam razem z Juanjo Garra – z mojej grupy, jednakże pół godziny przed szczytem stwierdził, ze dalej nie idzie i zawrócił. Szczytu nie osiągnął, jednakże teraz się do tego nie przyznaje (brak mi slow w tej chwili, skomentuje to później). Następnego dnia na szczycie stanął Alberto Zerrain i tak naprawdę to na razie tyle z wejść mojej grupy (czyli ja i Alberto). Mówiąc krotko – zbyt wolne tempo.
(….)
Wczoraj gdy schodziliśmy, to była jak droga przez mękę
Nie na darmo się mówi, ze w zejściu jest najwięcej wypadków. Tak wiec by nie kusić dodatkowo losu, szliśmy zespołami, silniejsi na słabszych czekali, dla Edurne został wysłany tlen do obozu III, by spędziła na nim noc.
Dwójka (Koke i Miguel), która została w obozie III, nie miała ochoty schodzić (co świadczy raczej o czymś niedobrym taka niemrawość i chęć przebywania pow. 7 tys. m po probie ataku), zachęciliśmy ich skorzystaniem również z tlenu, co ich zmobilizowało do szybszych ruchów w dol. Ja cała drogę cierpiałam z powodu palca u stopy, którego sobie uszkodziłam parę lat temu i teraz przy schodzeniu dostawał ostro w kość (dosłownie). Dotarł w dół zmasakrowany i mocno boli.
Przestałam też czuć, ze mam włosy na głowie. Od paru dni nie zdejmuje czapki. Tylko przez pierwsze dni przeszkadza to, ze sa nieumyte, potem – nie przeszkadza już nic, człowiek się cieszy, ze nie trzęsie się z zimna. Ale generalnie długie włosy na wyprawie to kiepski pomysł. Tak wiec czas na zmianę fryzury.
(….)
Na zdobycie szczytu składa sie wiele rzeczy. Tak naprawdę milion drobiazgów. Im więcej takich ekspedycji, tym człowiek lepiej wie jak o siebie dbać. Sa to naprawdę drobiazgi (z pozoru), ale utkane w całość powodują, ze wszystko robi efekt.
Tak naprawdę – teraz jako jedna z nielicznych nie mam odmrożeń. Wiem, ze to może łut szczecią, ale trochę temu szczęściu pomogłam. Przebywaliśmy kilkanaście godzin (!) w ujemnej temperaturze (w nocy poniżej 30 stopni) i ekstremalnym wysiłku i wtedy łatwo złapać odmrożenia. Tajemnicą są nie tylko dobre buty (ja mam włoskie La Sportivy) i cieple skarpetki. Ważne by być generalnie w dobrej formie, nie być odwodnionym, nie wyjść na czworakach na szczyt, licząc – jakoś to będzie, ale ugotować sobie dużo picia, zabrać termos (oj ciężki!) – by po drodze pic ciepłe rzeczy, generalnie być w dobrej formie.
Inną sprawą jest dobre odżywianie. Uwierzcie mi, na takiej wysokości ciężko cokolwiek przyswajać (organizm się broni), ale nie można doprowadzić do sytuacji, że nie jemy nic, albo jesteśmy chorzy (biegunka) przez kilka dni. Wtedy już jesteśmy tak osłabieni, ze możemy wracać do domu. Ja już wiem, co mi smakuje, a co nie i zabieram tylko te rzeczy, które wiem, że na pewno zjem. A dowiedziałam się po kilku latach.
Ponadto przez cała wyprawę brałam Immunocal – proteiny, który miałam przy sobie, by wzmacniał mój organizm i myślę, że też dzięki niemu tak szybko doszłam do siebie po antybiotyku.
Inna sprawa – to np. kosmetyki. Oparzenia słoneczne, czy tez odmrożenia nosa to dość częste zjawisko. Ja mam skórę twarzy w całości, ale to zasługa stosowania bardzo dobrych kremów, posiadania ich non stop przy sobie i nie zapominaniu o ich stosowaniu.
Mam tez przetestowane całą masę obrań, rzeczy, botów, plecaków, karimat, śpiworów i tez wiem, co najlepiej zabrać i co jest przede wszystkim najlżejsze i najbardziej funkcjonalne.

* posty o wyprawach Kingi na mojej stronie kliknij : Kinga Baranowska

Wkrótce album zdjęć z wyprawy – zapraszam.

** poprzednie posty :

Kinga Baranowska, first Polish woman to reach the summit of Kangchenjunga. Kinga Baranowska pierwszą Polką, która zdobyła Kanczendzonge.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.9.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.8.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.7.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.6.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.5.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.4.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.3.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.2.

Kangchenjunga Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.1.

Polish Himalaya Expeditions 2009 part 4. Himalaje 2009 – polskie wyprawy, cz. 4. /Version english and polish/

video – Kinga Baranowska w Kathmandu Kangch 2009

Kangch Expedition 2009 sponsorSponsorzy wyprawy.

goryonline.com

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Advertisements

2 Responses

  1. Кстати, если закончаться фото Одри, то можешь в фотошопе старые фото накладывать на новый фон, так и разнообразие будет и ты работать продолжишь

  2. Very risky adventure indeed. Pray to God Almighty for safe return.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: