Shisha Pangma Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.5.

Kinga Baranowska – Shisha Pangma 2009.

Na początku września Kinga Baranowska wyruszyła w Himalaje, na jej drugi w tym roku, a tym samym jej siódmy ośmiotysięcznik.

Celem wyprawy Kingi jest wspinaczka na szczyt Shisha Pangma 8027 m n.p.m w Tybecie, najniższy (czternasty) z ośmiotysięczników.Kinga Baranowska Shisha Pangma 2009

Termin realizacji :

Wspinaczka planowana jest od 6 września do około 15 października.

Opis wyprawy:

Wejście na szczyt przewidziane jest ścianą północną (drogą Chińczyków). Baza zostanie założona na wysokości 5680 m; następnie zostaną założone trzy obozy w drodze do wierzchołka.

Kinga wyrusza na wyprawę wraz z australijskim wspinaczem Andrew Lockiem, dla którego Shisha Pangma będzie ostatnim ośmiotysięcznikiem w Koronie Himalajów.

Shisha-N Face small

Sylwetkę himalaistki przedstawia post :

Kinga Baranowska – famous Polish climber. /Version english and polish/

Kronika wyprawy cz.4.

22.09.2009

Mam jedna noc za sobą w obozie I na około 6300 m. Nawet bez bólu głowy, bo wysokość znoszę dość dobrze, ale z pół nocy kaszlałam. Andrew z kolei nie spał, bo rozłupywało mu głowę. Prawie nic nie zjedliśmy. Rano stwierdziliśmy, że nie da się opisać, ani nikomu opowiedzieć słowami, na czym polega aklimatyzacja, jeśli człowiek sam przez to nie przejdzie.

Droga do jedynki nie za trudna, ale bardzo nieprzyjemna, szczególnie kiedy trzeba przejść przez pinatenty. Musicie sobie wyobrazić wejście mniej wiecej 100 razy do góry i 100 razy w dół pomiędzy mostkami lodowymi, przeskakiwanie przez szczeliny z wyważającym plecakiem i do tego wszystkiego świeci tak bardzo słońce, źe wysusza gardło po paru minutach. Istny labirynt, w którym człowiek marzy by sie wydostać jak najprędzej. Dostaliśmy trochę w kość przez nasze ciężkie plecaki. Zawsze sobie człowiek powtarza, że przy pierwszym wyjściu nie może być za ciężko, ale? jakby nie było, trzeba zabrać wszystko od zera: namiot, żarcie, gaz, palniki, śpiwór, karimatę i jeszcze coś do spania by nie zmarznąć.

Nasz namiot z obozu I chcemy przenieść wyżej do obozu II (okolo 6800 m) przy nastepnym wyjściu. A następne będzie już jutro. Chcemy się lepiej zaklimatyzować, idealnie byłoby spędzić dwie noce w obozie II, ale jedna też będzie dobra. Przy ataku szczytowym i tak będziemy musieli spać w dwójce (ruszymy do dwójki bezpośrednio z bazy).

Jak wygląda sytuacja w bazie? Powiem szczerze że większości ludzi nie znam. Wiekszość z nich myśli tylko o wierzchołku centralnym, co akurat mnie i Andrew nie interesuje. O wierzchołku głównym myśli zaledwie pare osob: ja, Andrew, Juainto Orizabal. Mario z Włoch i być może Horia z Rumunii. Tak naprawdę to ten odcinek spędza nam sen z powiek. Od wielu lat jest nie do przejścia, zaś trawers poniżej (Iniaki Ochoa) ? podobno nie powtórzony. Juanito, który jest w bazie dłużej niż my, zamierza już pojutrze wystartować na szczyt, my musimy jeszcze poczekać i się doklimatyzować.

Czuję się ciut lepiej, ale ciągle jestem na lekach i trochę słaba. Psycha za to silna. Kaźdy ma tu swoje sposoby na poprawę zdrowia (uwierzcie mi ? tu nie ma zdrowej osoby), ja codziennie staram się jeść smakołyki przywiezione z Polski oraz zażywać moje ulubione proteiny ? Immunocal.

18.09.2009

Długo nie pisałam. Ścięło mnie niestety. Dwa dni miałam kompletnie wycięte z życiorysu, z podwyższoną temperaturą. Przeleżałam je w kurtce puchowej i moim najgrubszym śpiworze. Na przemian było mi zimno, to znów gorąco. Nie za bardzo też mogłam jeść i spać. Trzeba się jednak było wyczołgiwać do kibelka i to czasem w ogromnym pośpiechu. Wreszcie jakoś dochodzę do siebie po zaaplikowaniu porcji leków. Reszta też niestety narzeka, albo na problemy z żołądkiem, albo z gardłem.

Tybet jest bardzo ciężki jeśli chodzi o klimat. Wieje non stop, rzuca piaskiem w oczy, mamy podrażnione ciągle gardła od suchego powietrza. Jest bardzo zimno. Jakieś dwa dni temu dotarliśmy do bazy głównej na 5600 m z bazy chińskiej. Szliśmy około 6 godzin, niestety ciągle pod wiatr. Po dotarciu do bazy wcale nie byliśmy tacy rześcy. Jak człowiek znajdzie się tak wysoko pierwszego dnia, to ścina. Tak więc rozstawianie namiotów, wyrównywanie platform szło nam bardzo opornie. Po paru ruchach łopatą, trzeba było wyrównywać oddech.

Dziś też była puja. Przepiękna!

Kinga Baranowska Shisha Pangma2009 -  Puja w bazie

Jakoś już nie umiałabym chyba wyjść w góry bez niej. Trochę jakby wstąpiły w nas nowe siły. Zaczęliśmy też wędrówki do tzw. depo, dwie godziny od bazy by się rozruszać i powynosić parę rzeczy. Kaszel powoli przechodzi, ale i tak ciągle zasłaniamy usta chustą, by nie podrażniać gardła.

Kinga Baranowska Shisha Pangma2009 -  Puja w bazie, Lama i Andrew

Relacje z wyprawy :

–  Shisha Pangma Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.1.

–  Shisha Pangma Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.2.

–  Shisha Pangma Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.3.

–  Shisha Pangma Expedition 2009 – wyprawa Kingi Baranowskiej cz.4.

*zdjęcia z wyprawy :

* posty o innych wyprawach Kingi na mojej stronie kliknij : Kinga Baranowska

Kinga Baranowska - Shisha Pangma 2009 poster

* zobacz też posty : –  Trekking

goryonline.com

** zapraszam na relacje z wypraw polskich himalaistów.

AddThis Feed Button

zapraszam do subskrypcji mego bloga

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: